fot. HBO

„Opowieści z krypty”. Sezon 1, odcinek 3. „Tu leży kot pogrzebany”

Trzeci odcinek „Opowieści z krypty” wyreżyserował Richard Donner, twórca m.in. „Zabójczej broni”, „Zaklętej w sokoła” i „The Goonies”. W tym trzecim filmie jednego ze zbirów tropiących skarb zagrał Joe Pantoliano, który w „Tu leży kot pogrzebany” gra główną rolę. I nieźle wypada, choć cały odcinek jest niekonsekwentny i nieco chaotyczny.

Zaczyna się nieźle. Obskurny park rozrywki, człowiek w trumnie, który snuje swoją opowieść. Jak to się zaczęło? Poznajcie Urlica. Nie wiedzie mu się zbyt dobrze. Sporo pije, jest bezdomny i w sumie niewiele ma do stracenia. Kiedy więc szalony naukowiec o budzącym podejrzenia nazwisku (Dr Emil Manfred) składa mu propozycję, Urlic zgadza się od razu. Nie dla nauki, a dla kasy naturalnie. Przechodzi skomplikowaną operację, dzięki której przejmuje dziewięć kocich żyć.

Może teraz umierać do woli, co zostaje potwierdzone strzałem z pistoletu, po którym Urlic wciąż żyje. Wraz ze swoim nowym najlepszym przyjacielem, Manfredem postanawia zarobić na swoim nowym talencie. Jak? Umierając ku uciesze gawiedzi. Staje się kimś w rodzaju Houdiniego, choć nie czuje aż takiej presji – wielki Houdini miał jedno życie, a Urlic – osiem. Ale czy na pewno?

„Tu leży kot pogrzebany” miał niezły potencjał, ale ten został niestety zmarnowany. Trudno w trwającym niespełna 30 minut odcinku przekazać ból człowieka, który może umierać wiele razy. Niektóre odcinki „Opowieści z krypty” są bardziej refleksyjne, ten – pędzi na łeb i szyję i nie oferuje nic, poza dobą zabawą. Ale to przecież też bardzo cenne.

Joe Pantoliano ma wiele wdzięku jako Urlic, opowiada ze swadą i budzi sympatię. Zwykle gra niegodnych zaufania typów i tym razem też, choć Urlic jest tragiczny, a Pantoliano specjalizuje się w rolach płytkich sprzedawczyków („Memento”, „Eddie i Krążowniki”). Trzeci odcinek „Opowieści z krypty” jest mówiąc krótko średni. Ale już czwarty…to jeden z najlepszych w serialu.