„Fantaghiro”. Czyli jak zepsuć opowieść o prawdziwej miłości

Trudno w to uwierzyć, ale pierwsza część przygód Księżniczki Fantaghiro miała premierę ponad 26 lat temu. Niezwykle popularna w Polsce (wielokrotnie emitowana przez właściwie wszystkie kanały telewizyjne) włoska baśń doczekała się czterech kontynuacji (ostatnia powstała w 1996 roku) i do dziś oglądają ją kolejne pokolenia. Czy jest dobra? Niespecjalnie. Kiczowata, kiepsko zagrana i zdubbingowana (nagrana została po angielsku, a aktorzy później nagrywali swoje kwestie po włosku) i realizowana niskim kosztem produkcja miała jednak niezwykły urok i charyzmatyczną, piękną Alessandrę Martines w tytułowej roli.

Fantaghiro, fot. Reteitalia

Fantaghiro to jedna z pierwszych, feministycznych bohaterek dla wielu polskich kobiet przed trzydziestką. Zawsze bierze sprawy w swoje ręce, obcina włosy, bo przeszkadzają jej w walce ze złem, często musi ratować swojego ukochanego, Księcia Romualdo, jest niesforna i pyskata, ale też – niezwykle szlachetna. Była moim pierwszym role modelem i może właśnie dlatego wrzucam dzisiaj ten wpis.

„Fantaghiro” wyreżyserował Lamberto Bava, król włoskich baśni telewizyjnych, który na koncie ma jeszcze inne perełki z tego nurtu, np. „Pierścień smoka”, „Alisea i wyśniony książę”, czy naprawdę koszmarny serial „Szpiedzy i piraci”. Serial o pięknej księżniczce zrealizowany został przez włoski kanał Reteitalia, a opiera się dość luźno na toskańskich, ludowych podaniach o Pięknej Fanta-Ghiro.

Fantaghiro, fot. Reteitalia

Pierwsza część serii nosi podtytuł „Jaskinia Złotej Róży”. Poznajemy trzy księżniczki, córki króla, który na głowie ma pogrążone w wojnie królestwo. Fantaghiro niespecjalnie przejmuje się zszarganymi nerwami ojca. Jest buntowniczką, którą bardziej interesują miecze i konie, wciąż kwestionuje rozkazy ojca i śmieje się mu w twarz, gdy ten wymyśla dla problematycznej córki kolejne kary. Dziewczyna, pod kierunkiem tajemniczego białego rycerza uczy się walczyć w pobliskim lesie. Tam też poznaje przystojnego księcia z wrogiego królestwa o wdzięcznym imieniu Romualdo (moja pierwsza ekranowa miłość), który zakochuje się w jej oczach, ale oczywiście nie wie, że należą one do córki jego zaciekłego wroga.

Fantaghiro, fot. Reteitalia

Romualdo jest już zmęczony wojną, chce pokoju. Proponuje więc ojcu Fantaghiro, żeby rozwiązali sprawę raz na zawsze, jednym pojedynkiem. Przepowiednia głosi jednak, że tylko córki króla mogą pokonać Romualdo. Z ciężkim sercem król wysyła Fantaghiro i jej siostry do boju. Przebrana za mężczyznę Fantaghiro pokonuje Romualdo, ale nie może go zabić. Na szczęście książę orientuje się w żenujących przebierankach, jedzie za Fantaghiro do zamku jej ojca i poślubia. Nie jest najlepiej, prawda?

Fantaghiro, fot. Reteitalia

W drugiej części Fantaghiro i Romualdo szykują się do ślubu. Czarna Wiedźma, która rządzi Mrocznym Królestwem nie może znieść ich szczęścia, porywa więc ojca Fantaghiro i za pomocą czarnej magii przeciąga Romualdo na swoją stronę. Dzielna Fantaghiro rusza ukochanemu na ratunek i oczywiście – dzięki sile swojej miłości łamie klątwę. Księżniczka od tej pory zwykle będzie musiała już ratować swojego narzeczonego, który w kolejnych częściach sprawia już wrażenie nieporadnego. W trzeciej, wyglądający jak glamrockowy muzyk z lat 80. czarnoksiężnik Tarabas postanawia pozbyć się wszystkich królewskich potomków,którzy wedle przepowiedni mogliby mu zagrozić. Oczywiście, Romualdo dostanie rykoszetem – wpada do zaczarowanego jeziora i zamienia się w kamień. Fantaghiro wyruszy w nieznane, aby go ocalić, rozkocha w sobie Tarabasa i jak zawsze – wszystko się dobrze skończy.

Fantaghiro, fot. Reteitalia

Grający Romualdo Kim Rossi Stuart chyba miał dość niemocy swojego bohatera, bo w czwartej części grać już nie chciał. Bava wykorzystał więc ujęcia z poprzednich filmów i szybko sklecił fabułę, w której pojawienie się aktora wcale nie jest takie istotne. Romualdo zostaje w czwartej części zaczarowany i zamienia się w nędzną i brzydką kreaturę, która podróżuje z Fantaghiro, ale nie ma odwagi jej powiedzieć, kim jest naprawdę. Nieoczekiwanym sojusznikiem księżniczki staje się zakochany w niej Tarabas, ale scenarzyści na otarcie łez dodali mu dziewczynę. Fantaghiro znowu ratuje Romualdo i wszystko kończy się dobrze. Miłość zawsze wygrywa, nawet jeśli robi to w tanich, tekturowych dekoracjach.

Fantaghiro, fot. Reteitalia

Ale do czasu. W piątej części Fantaghiro przenosi się do innego wymiaru, zapomina o Romualdo i zakochuje się w pewnym awanturniku. Fani serii baśni o księżniczce nie mogli tego zrozumieć. Kolejne części nie powstały. Czy Fantaghiro porzuciła Romualda? Czy zapomniała o miłości swojego życia? Wszystko na to wskazuje. Pozostał smutek i nawet – delikatny niesmak. Serca małych dziewczynek zostały złamane, wiara w istnieje prawdziwej miłości zachwiania. Alessandra Martines i Kim Rossi Stuart zaczęli grać w innych filmach, o szóstej części „Fantaghiro” jeszcze przez jakiś czas było głośno, teraz już jednak nikt nie ma nadziei na to, że powstanie.

Fantaghiro, fot. Reteitalia

Alessandra Martines jest dziś we Włoszech wielką gwiazdą. I to nie tylko dzięki swojej roli Fantaghiro. W latach 80. była modelką, tancerką i piosenkarką. W 1995 roku wyszła za francuskiego reżysera, Claude’a Lelouch. Zagrała w jego „Nędznikach”, kiepskim „Piano Bar”, kilku włoskich serialach kostiumowych, jest też jurorką włoskiego „Tańca z gwiazdami”. To Kim Rossi Stuart zrobił prawdziwą karierę. Tak bardzo chciał zerwać z wizerunkiem ofermowatego Romualda, że zwrócił się w stronę ambitnego kina i dwa razy odebrał nagrodę aktorską w Wenecji. Oprócz tej dwójki w serii zagrała m.in. Brigitte Nielsen, czyli „Czerwona Sonja” z filmu z 1985 roku. Jej Czarna Wiedźma była nieco groteskowa i karykaturalna, ale aktorka chyba nieźle bawiła się na planie filmów Bavy. Podobnie zresztą jak była dziewczyna Bonda, Ursula Andress, która wcieliła się w matkę Tarabasa. Tarabas zresztą poróżnił fanki „Fantaghiro”. Grający go, pochodzący z Australii Nicholas Rogers zepchnął na pewien czas Romualda w cień. Sam aktor nie zrobił większej kariery i już na zawsze pozostanie Tarabasem, histerycznym czarnoksiężnikiem noszącym się jak naczelny, licealny got.

Fantaghiro, fot. Reteitalia

W kolejnych częściach Fantaghiro miała podobno podróżować po innych światach, Bava zaplanował jej nawet wycieczkę do naszego. Nic z tego jednak nie wyszło, może to jednak lepiej? Dzięki temu seria jest ciekawsza, a brak happy-endu – zaskakujący. Zwróćcie na to uwagę, kiedy „Fantaghiro” znowu pojawi się w naszej telewizji. Powstała też animowana bajka na podstawie serii, którą emitowała polska telewizja.

2 thoughts on “„Fantaghiro”. Czyli jak zepsuć opowieść o prawdziwej miłości

  1. Fajny tekst, ale konsekwentnie (chyba cztery razy) błędnie napisałaś nazwisko reżysera. Nie Brava, lecz Bava. Bardzo istotny błąd, gdyż jest on synem wielkiego Mario Bavy, mistrza włoskiego horroru. I właśnie w horrorach rozpoczął karierę. Kryzys włoskiego kina grozy sprawił jednak, że przeszedł do telewizji.

  2. Wielkie dzięki, już poprawiłam 🙂 szkoda, że źle, dobrze że konsekwentnie 😀

Comments are closed.