fot. HBO

„Opowieści z krypty”. Sezon 1, odcinek 6, ostatni. „Kolekcja ukończona”

Cenię sobie te odcinki „Opowieści z krypty”, które nie mają w sobie żadnych wątków paranormalnych. Czasami są bardziej przerażające niż te z zombie, klątwami i mordercami, bo zło i patologia zwykle wywołują gwałtowniejsze ciarki. Wystarczy przypomnieć sobie odcinek z Patricią Arquette, ale o nim rozpiszę się, gdy przyjdzie na niego pora. Tymczasem, na warsztat biorę „Kolekcję ukończoną”, ostatni odcinek pierwszego sezonu, który pokazuje, że małe zło jest równie przerażające jak to większe. Bo bardziej powszechne.

Fabuła „Kolekcji…” kręci się wokół pewnego wieloletniego małżeństwa. Jonas po blisko 50 latach przechodzi na emeryturę i nie umie się zrelaksować. Jego żona, Anita przez te wszystkie lata była bardzo samotna, ale poradziła sobie przygarniając stada zwierząt, których Jonas, oczywiście – nienawidzi z całego serca. Żonę uważa za dziwaczkę, poranne rytuały obojga wciąż doprowadzają do kłótni, aż Jonas w końcu pęka. Jest makabrycznie, ale też – bardzo smutno. Niezły odcinek na zakończenie średnio udanego sezonu.

„Kolekcja ukończona” opiera się na grze dwójki aktorów. Jonasa gra M. Emmet Walsh, aktorski weteran znany m.in. z „Łowcy androidów”, „Prostej sprawy” i „Fasolowej wojny”. W Anitę wcieliła się Audra Lindley, zmarła w 1997 roku piękność złotej ery Hollywood, która grała m.in. w „Nagłej śmierci” i klasycznym „Wysokim napięciu”. „Kolekcja ukończona” nie jest może najlepszym odcinkiem pierwszego sezonu, ale tak między nami – cały premierowy sezon „Opowieści z krypty” był dość nierówny. Na szczęście, drugi jest już o wiele lepszy.