fot. TNT

Seriale sprzed 20 lat, o których nigdy nie zapomnę

Też tęsknicie za czasami, kiedy zrzucaliście po prostu plecak w korytarzu i albo czytaliście „Krąg ciemności”, albo siadaliście przed telewizorem? Na starość robię się sentymentalna, dlatego postanowiłam sobie poprzypominać moje ulubione seriale z dzieciństwa. Niektóre próbowałam obejrzeć ponownie, ale nie da się tego zrobić z kamienną twarzą. Świat jest piękny, gdy ma się 10 lat!

„Sliders – Piąty wymiar”, 1995 – 2000

Jeden z tych seriali, które z biegiem czasu zrobiły się nieoglądalne. Gdzieś tak od trzeciego sezonu. Szkoda. Ostatnio próbowałam sobie przypomnieć pierwsze odcinki i wchodziły naprawdę nieźle. Ale uznałam, że nie będę sobie psuła pięknych wspomnień. „Sliders” to opowieść o Quinnie Mallory, małoletnim geniuszu fizyki, który konstruuje zegar otwierający przejścia do innych wymiarów. Wraz z przyjaciółmi w każdym odcinku przenosi się do innego świata.

Ale kolejne sezony były produkowane coraz niższym kosztem, a inne wymiary – coraz bardziej do siebie podobne. Nie wspomnę tu już nawet o niedorzecznych zwrotach akcji i zawirowaniach miłosnych… Serial początkowo produkowała stacja FOX, później – produkcję przejęła SyFy.

fot. FOX

„Nieśmiertelny”, 1992 – 1998

Stopień mojego zadurzenia w Adrianie Paulu był znaczny, ale nie tak wysoki jak w przypadku mojej szczenięcej miłości do Christophera Lamberta. „Nieśmiertelny” wciąż jest bardzo spoko, niektóre odcinki nadal trzymają poziom i są wciąż o niebo lepsze od wszystkich sequeli filmu Mulcahy’ego.

Sam serial dorobił się nawet spin-offu. Seria „Nieśmiertelna” z Elizabeth Gracen miała jednak bardzo krótkie życie.

fot. TF1

„Nikita”, 1997 – 2000

Nie osądzajcie mnie. Naprawdę uważałam dawno temu, że Peta Wilson jest uosobieniem coolu. Serial na podstawie remake’u na podstawie filmu Luca Bessona to nie jedyna telewizyjna wersja historii o narkomance, która staje się zabójczynią na zlecenie.

W 2010 roku powstał serial z Maggie Q w roli tytułowej.

fot. CTV

„Kroniki młodego Indiany Jonesa”, 1992 – 1996

Uwielbiałam ten serial. Każdy odcinek tej telewizyjnej produkcji Spielberga był dziesięć razy lepszy od „Królestwa Kryształowej Czaszki”. Poza tym, fajnie po latach zobaczyć laureatów Oscara, którzy w „Kronikach…” stawiali pierwsze aktorskie kroki. Szczególnie polecam odcinek z Catherine Zetą – Jones w zwiewnych szatach.

No i Sean Patrick Flanery był idealnym wyborem do roli młodego Jonesa. Szkoda, że los nie był dla niego specjalnie łaskawy. W jednym z odcinków pojawia się tu nawet stary dobry Harrison!

fot. Lucas Film
fot. Lucas Film

„Gwiezdne wrota”, 1997 – 2007

Serial z Richardem Dean Andersonem zamiast Kurta Russella okazał się znacznie bardziej zajmujący od filmu Emmericha. Może po prostu nieco infantylna historia nie nadawała się na duży ekran, ale w telewizji już jakoś się broniła? Najwyraźniej tak, bo serial emitowany był przez dekadę, wyprodukowano kilka sin-offów, animacji i filmów pełnometrażowych. No i Claudia Black!

Stargate SG-1 TV series starring Amanda Tapping, Christopher Judge, Michael Shanks, Richard Dean Anderson, Don S. Davis, Gary Jones, Teryl Rothery, Dan Shea, Ben Browder, Beau Bridges, Claudia Black and Corin Nemec [dvdbash.wordpress.com]

„Kruk: Droga do nieba”, 1998 – 1999

Film Proyasa nie ma sobie równych, ale serial też się oglądało. Mark Dacascos jako Eric Draven dawał radę, a całość miała mroczny klimacik oryginału.

fot. PolyGram

„Xena: wojownicza księżniczka”, 1995 – 2001

Możecie mówić, co chcecie. To telewizyjny kamień milowy. Lucy Lawless, Bruce Campbell, Ted Raimi i Sam Tapert stworzyli przygodowo-komediowy mix, którego się nie zapomina. Co z tego, że dziś pierwszy sezon jest praktycznie nieoglądalny, a niektóre rozwiązania przyprawiają widza o dreszcz zażenowania po kręgosłupie? Xena to jedna z najciekawszych telewizyjnych bohaterek, a niektóre odcinki oglądane oddzielnie biją dramatyzmem na głowę takie „Pamiętniki wampirów” czy inne nowości telewizyjne (czy to jednak takie trudne?).

fot. Syndication

Do tego dochodzi świetna muzyka Josepha LoDuci no i rewelacyjna Lucy Lawless, która była jednym z moich pierwszych wzorów do naśladowania. Na szczęście, wiedzę o mitologii czerpałam z leksykonu mitów greckich. Na powtarzaniu bredni prezentowanych przez Lucy i spółkę nie wyszłabym zbyt dobrze.

„Witchblade”, 2001 – 2002

Może i nie lata 90., ale estetyka jak najbardziej z czasów „Xeny” i „Herkulesa”. „Witchblade” to ekranizacja komiksu o policjantce, która odnajduje starożytny artefakt i dzięki niemu nabiera supermocy.

Zanim do telewizji trafił serial, wyprodukowano pełnometrażowego pilota serii i powiem wam – ogląda się! W roli Sary Pezzini, która na kartach komiksu sprzymierzała się m.in. z Larą Croft, wystąpiła Yancy Butler. Podobnie jak Peta Wilson, po emisji „Witchblade” zniknęła na zawsze w świecie niskobudżetowego horroru. Szkoda.

fot. TNT

„Przygoda na Dzikim Zachodzie”, 1993 – 1994

Serial przygodowy stacji FOX, który miał być hitem ramówki, a został wyparty przez niepozorne „Z Archiwum X”. Gra tu Bruce Campbell, co już samo w sobie wydaje się być wystarczającą rekomendacją. Campbell jako niezłomny szeryf, który tak naprawdę jest prawnikiem, po raz kolejny popisuje się swoim wielkim talentem komediowym. Szkoda, że serial tak szybko zszedł z anteny.

fot. FOX

„Nowe przygody Supermana”, 1993 – 1997

Nie wiem, czy odważyłabym się oglądać „Nowe przygody…” teraz. Pamiętam, że czułam się już nieswojo oglądając je jako 10-latka. Ale nikt nie może odmówić serialowi z Deanem Cainem tego, że oferował kilkadziesiąt minut przyzwoitej rozrywki.

fot. ABC