„Królowa szczurów”. Tylko dla odważnych

Istnieje film, w którym młody Bram Stoker, tuż przed napisaniem „Draculi” zostaje w XIX-wiecznej Francji pojmany przez noszące bikini amazonki. To dzieło nazywa się „Królowa szczurów”, a stoi za nim nikt inny, tylko Roger Corman, ulubieniec wszystkich, król złego kina i ojciec chrzestny campu.

„Królowa szczurów” z 1995 roku jest częścią przygotowywanej w latach 90. przez Cormana dla stacji Showtime serii „Roger Corman Presents”, w ramach której amerykańska kablówka pokazała kilkanaście filmów, które pod batutą giganta kultowego kina reżyserowali różni twórcy, głównie jego wcześniejsi współpracownicy – np. Jim Wynorski, czy jak w przypadku „Królowej szczurów” – Dan Golden.

„Królowa szczurów” oparta jest na opowiadaniu Stokera, które po raz pierwszy opublikowane zostało w 1896 roku i jak łatwo się domyślić – nie pojawia się w nim słowo „bikini”.

fot. Concorde Pictures

W filmie Goldena, młody Stoker o aparycji Kevina Albera –  bardziej znany chyba jako reżyser erotyków, niż aktor –  zostaje schwytany przez piękną Madeline i jej koleżankę, Annę. Obie drżą na mroźnym, nocnym powietrzu, w nieprzystających do epoki kostiumach kąpielowych. Są jednak zgodne: cenny łup musi zobaczyć Królowa Szczurów. Stoker trafił bowiem do zamczyska amazonek, które nienawidzą mężczyzn, a prawo stanowi w nim słowo Królowej Szczurów, dostojnej mimo dziwnego przydomka. Królowa zgadza się zostawić go przy życiu, gdy Stoker przysięga wykorzystać swój talent dla opiewania czynów jej i jej poddanych (dziewczyny terroryzują okolicznych mężczyzn).

fot. Concorde Pictures

Sprawy jednak się komplikują, bo Bram zakochuje się w Madeline, której drży ręka, gdy na polecenie królowej, ma wymierzyć mu karę. Madeline z królewskiej faworyty staje się pariasem i Stoker będzie musiał nie tylko ocalić swoją własną skórę, ale też – ukochaną, pojmaną przez żołnierzy, znienawidzoną przez zazdrosną przyjaciółkę i testowaną na każdym kroku.

fot. Concorde Pictures

Trudno uwierzyć w to, co dzieje się na ekranie. Pomijając idiotyczne kostiumy kobiecych bohaterek, które niewiele wspólnego mają z XIX wiekiem i dobrym smakiem, sporo tu idiotycznego, miejscami groteskowego erotyzmu, który razi swoją głupotą. Z drugiej jednak strony, nie powinno mnie to dziwić – w końcu to film produkowany przez Cormana i reżyserowany przez Goldena, który na koncie ma takie perły campu lat 90., jak „Naga obsesja” i „Striptizerka”.

W obu tych filmach główne role grała Maria Ford, królowa kina klasy B i podobno – ulubiona aktorka filmów kultowych Quentina Tarantino. Dla mnie Ford jest fenomenem i bardzo żałuję, że jej kariera nie potoczyła się inaczej. W każdym, nawet najgorszym filmie, Ford potrafi jakoś uratować nędzne sceny swoją charyzmą. Tutaj Ford nie tylko pięknie wygląda, ale też fechtuje, walczy na szpady, wręcz i zachowuje się jak rasowa bohaterka kina płaszcza i szpady.

fot. Concorde Pictures

Na trzecim planie zobaczycie tu m.in. Linneę Quigley, Królową krzyku lat 80., której kariera przyhamowała w latach 90. i tutaj widzimy ją w zaledwie kilku scenach. Oprócz Ford w głównej roli, gwiazdą jest tu niewątpliwie niesamowita Adrienne Barbeau, która w swojej autobiografii przyznała, że wystąpiła w „Królowej szczurów”, bo zawsze chciała pojechać do Rosji, gdzie powstawały zdjęcia.

fot. Concorde Pictures

Barbeau podobno mówi o dziele Goldena „ten film o szczurach”. Gwiazda „Ucieczki z Nowego Jorku”, „Potwora z bagien”, „Mgły” i kilkunastu innych kultowych filmów może nie uważać „Królowej szczurów” za swoje największe osiągniecie, ale z biegiem lat, także i film Goldena dołączył do tego szacownego grona i dziś uznawany jest już za produkcję kultową. Choć tylko najodważniejsi są w stanie sprawdzić, dlaczego.