„Wyspa dinozaurów”. Gumowe dinozaury, prehistoryczne implanty

Nie wiem, od czego zacząć. Może od tego, że „Wyspa dinozaurów” została nakręcona w 12 dni, a jej całkowity budżet wynosił 190 tys. dolarów. To już daje nam pewne pojęcie o jakości tego filmu z 1994 roku.

Jeszcze większe zrozumienie wywoła to, że na stołku reżyserskim zasiedli wspólnie Jim Wynorski i Fred Olen Ray, w latach 80. i 90. czołowi reżyserzy kina klasy B, którzy nie tylko nie rywalizowali o tytuł króla tandety, ale współpracowali ze sobą i wspólnie budowali swoje imperium kiczu, pod pełnym czułości wzrokiem Rogera Cormana, producenta większości ich filmów. 

fot. IMDB

„Wyspa dinozaurów” niespecjalnie się jednak Cormanowi podobała. Podobno legendarny producent kina klasy B, magnat ery VHS, twierdził, że filmowi brakuje ikry, a występujące w nim aktorki nie są wystarczająco ładne.

Osobiście poprosił Wynorskiego, swego adepta i Freda Olena Raya, aby na fali sukcesu „Parku jurajskiego” nakręcili własny film z dinozaurami w tle. Przy tak mikrym budżecie, oczywiście, nie było jednak mowy o efektach specjalnych, które mogłyby być porównywane z tymi z filmu Spielberga bez poczucia obciachu.

fot. IMDB

W „Wyspie dinozaurów” prehistoryczne gady wyglądają jak gumowe zabawki ukradzione z pokoju 6-latka.

Fabuła jest pretekstem – jak to zwykle u tych konkretnych twórców – do pokazania sporej ilości kobiecych biustów i erotycznych scen. Grupa amerykańskich żołnierzy ląduje na rzekomo bezludnej wyspie. Okazuje się, że zamieszkuje ją spragnione seksu plemię kobiet odzianych w futrzane bikini.

Każda z nich zdołała w dżungli zadbać nie tylko o swoją fryzurę i makijaż, ale też najprawdopodobniej przeszła operacje plastyczne biustu i ust. Oprócz nich jednak, na wyspie mieszkają dinozaury, co już nie wydaje się żołnierzom tak intrygujące.

fot. IMDB

Aby w spokoju móc zająć się edukacją seksualną mieszkanek wyspy, będą musieli pokonać kilka gumowych potworów, a sceny te na pewno wywołają wesołość widzów. 

Nie jestem entuzjastką nagich kobiecych piersi, „Wyspa dinozaurów” wynudziła mnie śmiertelnie i nawet nieporadność twórców nie zdołała uśmierzyć mojego bólu. 

fot. IMDB

Co do obsady, to fani Michelle Bauer, jednej z oryginalnych „królowych krzyku” (tytuł ten dzieli z Linneą Quigley i Brinke Stevens) powinni być zadowoleni. Bauer wypłynęła na filmach Freda i Jima, podobnie jak grająca tu królową plemienia Toni Naples.