„Dom”. Horror z Wietnamem w tle

„Dom” z 1985 roku to nieco zapominany horror w reżyserii Steve’a Minera, późniejszego twórcy sukcesu „Warlocka”, przygodowego horroru u nas znanego jako „Czarnoksiężnik”. To trzeci film (po II i III części „Piątku trzynastego) w dorobku reżysera, który na koncie ma również „Wiecznie młodego” z Melem Gibsonem i komedię „Tata i małolata”.

fot. IMDB

Autor horrorów w opałach

„Dom” zapominany stał się zupełnie niesłusznie. To jeden z lepszych horrorów lat 80., stylowy i pełen odniesień do twórczości Stephena Kinga i H.P. Lovecrafta. Scenariusz, na podstawie pomysłu Freda Dekkera („Noc pełzaczy”, „Łowcy potworów”, nowy „Predator”) napisał Ethan Wiley („Dom II – następna historia”, „Dzieci kukurydzy 5: Pola grozy”). Film zaczyna się klimatycznie: obładowany zakupami nastolatek przywozi sprawunki mieszkającej w wiktoriańskiej rezydencji staruszce. Ponieważ nikt mu nie otwiera, wchodzi do domu. I znajduje ciało starszej pani, która powiesiła się w pokoju na piętrze. W czasie pogrzeby poznajemy jej bratanka, Rogera Cobba, słynnego pisarza, skrzyżowanie Stephena Kinga i Grahama Mastertona.

fot. IMDB

Cobb kilka lat wcześniej stracił syna, który zaginął w tajemniczych okolicznościach, podczas wizyty u ciotki pisarza, we wspomnianym już domu. Właśnie rozwiódł się z żoną, znaną telewizyjną aktorką i cierpi na niemoc twórczą. Chciałby napisać książkę o swoich przeżyciach w Wietnamie i uporać się z traumą, ale nie może wydusić z siebie słowa. Postanawia więc poszukać samotności w odziedziczonym po ciotce domu. A ten, ma swój własny rozum i wykorzystuje lęki lokatorów. Cobb zamykając za sobą drzwi przejdzie do innego wymiaru, do którego dom jest wrotami. Będzie musiał zmierzyć się nie tylko z konwencjonalnymi potworami, ale też – duchami Wietnamu, które nie dają mu spokoju. I nawiedzają go pod postacią halucynacji, przebłysków z przeszłości i irracjonalnego strachu.

fot. IMDB

Perła wśród horrorów

W porównaniu z innymi horrorami połowy lat 80. , „Dom” to film zaskakujący głębią i dopracowaną psychologią postaci. Z kolejnej historyjki o nawiedzonym domu, Miner zrobił z „Domu” przerażającą i poruszającą opowieść o straumatyzowanym mężczyźnie, okropieństwach wojny i lękach, które nie pozwalają funkcjonować. Sporo było horrorów i thrillerów w latach 70. i 80., które kazały swoim bohaterom na oczach widzów uporać się z traumą wojny w Wietnamie, co tylko pokazuje jak pojemny jest ten gatunek i jak wiele można poprzez niego wyrazić, z dobrym scenariuszem oczywiście.

Pomimo poważnej tematyki, w filmie Minera nie brakuje też jednak przebłysków humoru, które rozładowują napięcie. Spora w tym zasługa Geroge’a Wendta w roli wścibskiego, ale dobrodusznego nowego sąsiada Cobba, który wraz z pisarzem stawia czoła mieszkającym w domu demonom.

fot. IMDB

„Dom” i jego sequele

Film nakręcony został w osiem tygodni. W Cobba – świetnie zresztą – wcielił się William Katt, w latach 80. na progu tego, aby stać się ulubieńcem Ameryki dzięki roli w serialu „The Greatest American Hero”. Katt ma na koncie całkiem sporo ról w kultowych filmach: był Tommy’m Rossem w „Carrie” Briana De Palmy, był burmistrzem w objęciach grzesznej dzielnicy LA w „Nagiej obsesji”. Na ekranie towarzyszą mu m.in. znana ze „Stripped to Kill” Kay Lenz i George Wendt („Fletch”, „Wiecznie młody”). Lenz za swoją rolę żony Cobba, znanej aktorki i zrozpaczonej matki, została nominowana do Saturna, nagrody przyznawanej filmom fantasy, sci-fi i horrorom.

„Dom” był wielkim przebojem kinowym. Przy budżecie 3 milionów dolarów zarobił ich ponad 20. Naturalnym posunięciem producentów było więc wyprodukowanie sequeli. I to czterech. W IV z nich wraca nawet William Katt, ale i poprzednie kontynuacje mogą się pochwalić niezłą obsadą – grają w nich m.in. Lance Henriksen i Amy Yasbeck. Część II wyreżyserował Ethan Wiley, który napisał też scenariusz. Oba filmy wyprodukowane zostały przez należącą do Rogera Cormana wytwórnię New World Pictures.

Film możecie obejrzeć na Amazonie.