„Obserwatorzy”. Corey Haim, najlepszy przyjaciel psa

„Obserwatorzy” („Watchers”) to przygodowy thriller z 1988 r., sygnowany nazwiskiem Rogera Cormana – samozwańczego króla kina klasy B – i oparty na powieści Deana Koontza wydanej zaledwie rok wcześniej. „Obserwatorzy” byli hitem wydawniczym, nic więc dziwnego, że Roger Corman – jak zawsze – wyczuł pismo nosem i zapragnął zarobić na twórczości Koontza, czyli wyprodukować ekranizację książki. Na stołku reżyserskim Corman posadził Jona Hessa, który w latach 90. miał nam dać „Niepohamowaną siłę”, a w 1988 r. znany był głównie jako twórca postapo „The Lawless Land”, który to film był jednocześnie jego debiutem (pod czujnym okiem Cormana). Scenariusz bardzo luźno oparty o książkę Koontza napisali wspólnie Bill Freed (był to jedyny skrypt w jego karierze) i Damian Lee. Ten ostatni miał jeszcze potem napisać fatalnych „Komandosów śmierci” i niesmacznego „Abraxasa”, ale za bardzo wybiegam w przyszłość. „Obserwatorzy” dostali zielone światło.
Głównym bohaterem filmowych „Obserwatorów” jest zawadiacki nastolatek Travis, który ma twarz małoletniego bożka lat 80. – Coreya Haima. Haim miał wdzięk, charyzmę, chłopięcy czar i talent, który zrobił z niego na kilka lat wielką gwiazdę. Niestety – szybko spadającą. Ale w 1988 r. Haim na koncie miał „Srebrną kulę” i „Straconych chłopców”, nic jeszcze nie wskazywało na to, że zniszczy go narkotykowy nałóg, a on sam umrze osamotniony w 2010 r.
Travis mieszka z matką, samotną Norą i romansuje z nastoletnią Tracey, której ojciec jest właścicielem stadniny koni. Na strychu jego stajni Travis i Tracey niewinnie się obmacują, zakochani i beztroscy.

fot. kadr z filmu

Jak pies z potworem

Ale sielanka nie potrwa długo. Z położonego nieopodal rządowego laboratorium uciekają dwa stworzenia, które były latami poddawane eksperymentom. Jednym z nich jest szalenie mądry Golden Retriever, drugim – bestia, który zabije każdego, kto zbliży się do psa. Na pierwszy ogień pójdzie ojciec Tracy, a potem stworzenie zacznie deptać po pietach Travisowi. Nastolatek przygarnął bowiem psa i nim zdąży połapać się, że nie ma do czynienia ze zwykłym czworonogiem, na karku będzie miał agencje rządowe, policję i oczywiście – potwora.
„Obserwatorzy” mają urok, gdy na ekranie nie leje się krew. Travis wyposażony w urok Haima budzi sympatię, gdy próbuje ukryć psa przed matką, albo orientuje się, że zwierzę świetnie rozumie, co się do niego mówi. Ich relacja jest zabawna i naturalna. Cała reszta fabuły niestety wymuszona, a potwór niestraszny. Z powieści Koontza obecny jest tu jedynie ogólny koncept.

fot. kadr z filmu

Szkoda, bo książki drugiego po Kingu współczesnego króla amerykańskiego horroru to gotowy materiał na film, a jego twórczość udatnie przeniesiono na ekran kilkakrotnie – wystarczy wspomnieć „Odwiecznego wroga” i „Kryjówkę diabła”, dwa udane horrory z wątkiem sci-fi. Co ciekawe, mimo że „Obserwatorzy” nie spodobali się krytykom, a i widzowie niespecjalnie garnęli się do kin i wypożyczalni, Corman postanowił wyprodukować całą serię filmów. I tak, w 1990 r. powstał sequel, a właściwie druga adaptacja filmowa „Obserwatorów”. Tym razem wierniejsza powieści, z Markiem Singerem w roli głównej. W 1994 r. na półki wypożyczalni trafił thriller Obserwatorzy 3″ z Wingsem Hauserem. Trzecia część nawiązywała do „Predatora”, ale tylko tematycznie. Budżetu nie starczyło niestety, na oddanie porządnego hołdu. W powstałej w 1998 r. części 4. zagrała znana z „Koszmaru z ulicy Wiązów” 4 i 5 Lisa Wilcox, która wspólnie z Markiem Hamillem szuka mordercy.

Michael Ironside znowu zły

Jak widać, w serii „Obserwatorzy” grają znani, zasłużeni dla kina klasy B i świata horroru aktorzy. W latach 90. niejednemu powinęła się noga, można więc zatem np. Hamillowi wybaczyć występ w 4., zwłaszcza że i tak nie jest to najgorszy wyczyn w jego filmografii. W pierwszych „Obserwatorach”, oprócz Haima, zagrali też m.in. Michael Ironside, czyli etatowy czarny charakter z rolami w „Pamięci absolutnej” i „Nieśmiertelnym II” na koncie. Tutaj gra Lema, zafiksowanego na punkcie psa rządowego agenta, który chce go odzyskać za wszelką cenę i nie cofnie się przed niczym, aby osiągnąć cel. Nawet jeśli będzie się to wiązało z zabiciem kilku nastolatków i samotnych matek.
W Norę wcieliła się piękna Barbara Williams, którą znać możecie np. z serii „Rodem z policji”, a dziewczynę Travisa – Tracey – zagrała Lala Sloatman, która pojawiła się jeszcze m.in. w „Spełnionych marzeniach” i „Więcej czadu”. Na dalekim drugim planie – znany z serialu „Beverly Hills 90210” Jason Prestley.
„Obserwatorów” nawet po 31 latach ogląda się przyjemnie, choć równie dobrze można jednocześnie robić pranie, albo gotować. Ta historia niestety nie angażuje. W trakcie seansu przypomniałam sobie nawet, że film już oglądałam. Teraz rozumiem, dlaczego wyleciał mi z głowy.