„Błyskawiczna ucieczka” 1 i 2. Tylko dla Coreya Haima

I to tylko dla zatwardziałych fanów jednego z najpopularniejszych młodzieżowych gwiazdorów lat 80. Gwiazda Haima świeciła jasno i bardzo krótko – w tamtej dekadzie wraz ze swoim kumplem Coreyem Feldmanem miał świat u swoich stóp. Dzięki rolom w „Straconych chłopcach”, „Prawie jazdy” i innych hitach nastoletnie sławy stały się idolami dzieciaków na całym świecie. Ale narkotyki i alkohol rzucił cień na karierę Haima, który zmarł zapomniany w 2010 r. przez ponad 15 lat walcząc bezskutecznie o powrót na szczyt.
„Błyskawiczna ucieczka” to film z 1991 r., a więc z czasów, gdy nazwisko „Haim” elektryzowało jeszcze widzów i fanów niezobowiązującej rozrywki. Film kaskadera Spiro Razatosa miał zostać początkowo wprowadzony do kin, ale pierwsze pokazy spotu reklamowego nie wywołały w widzach entuzjazmu i wytwórnia Cinetel Films podjęła decyzję o dystrybucji w wypożyczalniach. Co wydawało się trafioną decyzją – oprócz Haima zagrali w nim m.in.Cynthia Rothrock – uwielbiana przez widzów mistrzyni sztuk walki i gwiazda kina akcji, a także znany z serii „Bezlitosny” Leo Rossi. W tym gronie tylko Haim był bliski mainstreamowej widowni.

fot. Cineplex

Haim i Rossi grają tu duet syn-ojciec. Od śmierci matki chłopaka wspólnie napadają na banki i mają kumpelską relację. A także umowę, że gdy jeden trafi za kratki, drugi spróbuje go wyciągnąć z paki.
Ten pomysł fabularny sam w sobie jest nawet całkiem sympatyczny: grany przez Haima Nelson w czasie napadów udaje bezbronnego klienta banku, a jego ojciec, Sam, bierze go na niby na zakładnika. W gangu mają jeszcze biegłą w sztukach walki Lily (Rothrock) i pomagiera Tony’ego. Sam i Lily są parą, ale kobiecie nie pasuje to, że muszą dzielić się forsą z Nelsonem. To powoduje tarcia, w efekcie gang się rozpada, a Lily planuje zemstę.
„Błyskawiczna ucieczka” to nieco niezręczny miks gatunkowy: za mało tu akcji, by nazwać produkcję filmem sensacyjnym, z kolei wątek familijny jest nazbyt infantylny, by poruszać. Potencjał Rothrock został niewykorzystany, bo jej postać pojawia się na ekranie sporadycznie, tylko po to, by spuścić komuś lanie, co nie zawsze ma uzasadnienie w scenariuszu. Dialogi może i bywają zabawne, ale całość ciągnie Haim swoim młodzieńczym wdziękiem. W końcu to właśnie ten urok zrobił z niego gwiazdę.

fot. Mubi

Na fali ciekawości, obejrzałam też część drugą z 1994 r. Ta również powstała na potrzeby wypożyczalni kaset wideo. Wyreżyserował ją Oley Sassone (mityczna „Fantastyczna czwórka” wyprodukowana przez Rogera Cormana) a scenariusz spycha postaci Sama i Lily na boczny tor (zarówno Rothrock jak i Rossi wrócili do swoich ról) czyniąc ze starszego już Nelsona głównego bohatera. Niestety, po Haimie widać tu już zmęczenie używkami, a jego postać straciła wdzięk.
W sequelu Nelson pracuje jako doradca ds. bezpieczeństwa – pomaga bankom zapobiegać napadom i oczywiście przyjdzie mu się zmierzyć z Lily, w czym pomoże mu ojciec. W scenariuszu dorzucono mu liczne podboje miłosne i kilka żenujących kwestii do wypowiedzenia. Druga część jest jeszcze bardziej przaśna niż oryginał, który przy kontynuacji nagle wydaje się być arcydziełem. Przynajmniej był bezpretensjonalny, „Błyskawiczna ucieczka 2” wywołuje ból zębów.