„Ojczym 2”. Wszystkie rodziny mają problemy

Pamiętacie Jerry’ego Blake’a? W 1987 r. po raz pierwszy mordował z uśmiechem na ustach w „Ojczymie” („Stepfather”) – thrillerze opartym na prawdziwej historii Johna Lista – pozornie przykładnego Amerykanina, który w latach 70. bez szczególnego powodu zmasakrował całą swoją rodzinę, a potem przez kilkadziesiąt kolejnych lat unikał sprawiedliwości.
Filmowy Jerry zabił żonę i dzieci, gdy rodzina przestała spełniać jego oczekiwania. Bo Blake pragnął, by była idealna, więc jakiekolwiek wady, czy nieposłuszeństwo były jednoznaczne z wyrokiem śmierci, rysą na idealnym wizerunku, której nie da się już wygładzić.
W pierwszym „Ojczymie” – krótko po krwawej jatce – Jerry pod przybranym nazwiskiem, ożenił się z pewną wdową. Wszystko układało się świetnie, do momentu, gdy nieposłuszeństwo jej nastoletniej córki sprawiło, że Jerry znowu złapał za młotek (jak przystało na amerykańskiego ojca, jest zapalonym majsterkowiczem). W dramatycznym finale filmu Josepha Rubena Jerry został jednak zepchnięty ze schodów z nożem w piersi, postrzelony i wszystko wskazywało na to, że jego klęska była ostateczna. W Hollywood to tak jednak nie działa. Film odniósł sukces i dlatego – dwa lata później na ekrany kin wszedł sequel pod mało finezyjnym tytułem „Ojczym 2”. Na stołku reżyserskim tym razem zasiadł Jeff Burr – facet od filmów „Od szeptu w krzyk” i 3. części „Teksańskiej masakry piłą mechaniczną”. W roli Jerry’ego wrócił Terry O’Quinn, dziś znany głównie jako John Locke w serialu „Zaginieni”.

fot. kadr z filmu

Sympatyczny przeciętniak atakuje

W kontynuacji z 1989 r. okazuje się, że Jerry nie tylko przeżył, ale też – nie porzucił swego marzenia o idealnej rodzinie. Po brawurowej ucieczce ze szpitala psychiatrycznego, ponownie pod przybranym nazwiskiem i w masce szanowanego psychiatry specjalizującego się w naprawianiu związków, Jerry uwodzi Carol – rozwiedzioną agentkę nieruchomości. Carol ma nastoletniego syna i nie dostrzega, że z Jerry’m coś jest nie tak. Widzi to za to jej przyjaciółka, którą Jerry zamorduje, by jego sekret nie wyszedł na jaw. Podobnie jak męża Carol który wróci błagać o przebaczenie.
„Ojczym 2” to udana kontynuacja, pod wieloma względami lepsza niż oryginał. Znacznie bardziej spektakularny jest np. finał – tutaj bardzo gotycki, rozgrywający się w kościele, tuż przed ślubem. Carol w zakrwawionej sukni tuż po konfrontacji z Jerry’m wchodzi do nawy głównej, w momencie w którym organista zaczyna grać walc Mandelsona, a ostateczna walka rozgrywa się na oczach osłupiałych gości.
Jest tu też ciekawy wątek z melodią, którą Jerry gwiżdże, a która ostatecznie zdradzi jego prawdziwą naturę.
Terry O’Quinn, lekko łysiejący, ze swoją twarzą sympatycznego przeciętniaka znowu stworzył wiarygodną, przesiąkniętą czarnym humorem kreację. W sequelu widać, że na więcej sobie pozwala, wciela się w Jerry’ego z pewną dozą ironii. I bardzo dobrze – dzięki temu „Ojczym 2” nie jest tak ponury jak oryginał, ale trzyma w napięciu tak samo dobrze.

fot. kadr z filmu

Meg Foster i Caroline Williams

To nie tylko zasługa O’Quinna, ale też reszty obsady. Carol zagrała wspaniała Meg Foster – królowa kina klasy B, która na koncie ma role m.in. w „Ślepej furii”, „Lewiatanie”, „Władcach wszechświata” i wielu innych kultowych produkcjach. Foster ma wdzięk i charyzmę, ma też piękne bladoniebieskie oczy, które nadają jej twarzy wygląd jakby z innej planety. Przez nie zresztą niemal podobno nie dostała roli Carol. W jej syna, Todda wciela się Jonathan Brandis – gwiazda dziecięca, aktor znany z „Niekończącej się opowieści 2”, telewizyjnej adaptacji „To” Stephena Kinga i serialu „SeaQuest”. Brandis to postać tragiczna – jego kariera załamała się, gdy dorósł, co spowodowało u niego depresję. W 2003 r. odebrał sobie życie pozostawiając po sobie szereg świetnych ról. Ta w „Ojczymie 2” jest jedną z nich.
W roli podejrzliwej Matty wystąpiła z kolei Caroline Williams – znana jako Vanita z 2. części „Teksańskiej masakry piłą mechaniczną”.
Film miał początkowo trafić jedynie na półki wypożyczalni VHS, ostatecznie jednak można go było też zobaczyć na kinowych ekranach. Producenci „Ojczyma 2” – Bob i Harvey Weinsteinowie po pierwszych pokazach (ten drugi to dziś skazany drapieżnik seksualny, którego kariera runęła dzięki ruchowi #MeToo i odważnym kobietom, które go oskarżyły) zażądali w filmie więcej krwi, co momentami wypada nieco groteskowo. Z drugiej jednak strony – sprawia, że całość nabiera nieco absurdalnego wymiaru. A w przypadku sequeli to dobrze.