„Ukryty strach”. Meg Foster kontra demony przeszłości

„Ukryty strach” („Hidden Fears”) to mocny thriller z 1993 r., w którym Meg Foster – właścicielka najpiękniejszych oczu w Hollywood – i gwiazda niezliczonych hitów wypożyczalni VHS, wciela się w kobietę prześladowaną przez morderców swego męża.
Foster to aktorka znana wielbicielom kina kultowego. Nie tylko dzięki roli we „Władcach wszechświata”, ale także z powodu występów m.in. w serii „Bezlitosny” oraz filmach „Wiatr”, „Najlepsi z najlepszych 2”, „Ślepa furia”, „Ojczym 2”, „Lewiatan” i dwóch częściach „Miasteczka Oblivion”. Foster to weteranka kina sci-fi, horroru i fantasy, aktorka obdarzona nie tyko niezwykłą urodą, ale także wielką charyzmą. W „Ukrytym strachu” wspaniale ją wykorzystuje, gra bardzo oszczędnie, ale jednocześnie – nie pozwala oderwać od siebie wzroku w każdej scenie, w jakiej się pojawia.
Jej Maureen już w pierwszych scenach „Ukrytego strachu” przeżywa tragedię, która straumatyzuje zarówno ją jak i jej dzieci. Na oczach Maureen jej mąż zostaje zamordowany przed niepozornym bistrem, przed którym rodzina zatrzymała się, by zjeść frytki i burgery. Zabójcy to zwyrodniali bracia Vanbeeber, którym wydaje się, że mąż Maureen krzywo na nich spojrzał. Na oczach kobiety i dzieci mordują mężczyznę w poczuciu, że właśnie uratowali swój honor. Inni klienci bistra w tym czasie obserwują makabryczne sceny z wnętrza lokalu, zbyt przerażeni, by interweniować.

fot. kadr z filmu

Mijają lata, Maureen żyje dalej. Ale budzi się w niej pragnienie sprawiedliwości. Chce, by mordercy jej męża odpowiedzieli za swoją zbrodnię. Szuka pomocy mediów i zwraca na całą sprawę uwagę opinii publicznej. Ale nie tylko – przypominają sobie też o niej mordercy, którzy chcą kobietę uciszyć. I pozbyć się wszystkich świadków wydarzeń tamtej nocy. „Ukryty strach” to ciekawy film, sprawnie opowiadający o zemście, która niekoniecznie musi wiązać się z przemocą. Choć trudno jej uniknąć. Tym, co wyróżnia „Ukryty strach” na tle innych filmów o odwecie, są świetnie nakreślone postaci. Maureen chce po prostu odciąć się od drastycznych wspomnień, zacząć na nowo życie u mężczyzny, który przyjął ją razem z dziećmi i traumami. Dobrze napisani są też bracia Vanbeeber – zepsuci, niemoralni, ale jednocześnie dzielący mocną braterską więź. Są tu sceny, które ukazują ich w nietypowych dla czarnych charakterów sytuacjach – np. gdy odpoczywają w motelowym pokoju, żartują i nawzajem się sobą opiekują (jeden z nich jest też niepełnosprawny fizycznie), choć te ludzkie odruchy wcale nie zmazują ich win.
Jest tu też policjantka, która ma za zadanie ochraniać Maureen, gdy staje się jasne, że zabójcy są na jej tropie. To zabawna postać, ma nerwy w strzępach i w najmniej odpowiednich momentach wyskakuje zza winkla z odbezpieczoną bronią – zwykle, gdy Maureen wchodzi np. do swego własnego domu. Te humorystyczne elementy nie odbierają jednak filmowi jego poważnej wymowy. Bohaterowie sporo rozmawiają tu o konieczności spojrzenia przeszłości w oczy, zmierzenia się z nią i zaakceptowania.

fot. kadr z filmu

Niech was to jednak nie odstrasza. „Ukryty strach” to nadal przede wszystkim trzymający w napięciu thriller. Oprócz Foster grają tu też m.in. znany z „Czasu apokalipsy” Frederic Forrest (jako nowy facet Maureen), Bever-Leigh Banfield (nerwowa policjantka), którą kojarzyć możecie z serialu „Prawo Burke’a” oraz Angela Jones, która tutaj wciela się w zapijaczoną pomocnicę morderców, ale fani kina – i to wcale nie klasy B – na pewno rozpoznają w niej Esmeraldę z „Pulp Fiction”.
W braci Vanbeeber wcielili się z kolei koncertowo Marc Macaulay (Dante z „Punishera” z 2004 r.) oraz Patrick Cherry (Binky ze „Smakosza”).
„Ukryty strach” został wyreżyserowany przez Jeana Bodena, dla którego był to debiut reżyserski i jeden z zaledwie czterech filmów w dorobku reżysera. Szkoda, że całość naprawdę trzyma się kupy i ma ciekawy klimat oraz – nietypowe dla kina klasy B – przesłanie.