„976: Zły 2”. Kontynuacja „Telefonu do piekła”

Jeśli zastanawiacie się, czy obecność Brigitte Nielsen na niektórych okładkach wydań VHS tego filmu jest zasadna, to spieszę z informacją, że nie bardzo. Gwiazda „Czerwonej Sonji” co prawda w filmie Jima Wynorskiego występuje, ale tylko przez chwilkę i podobno na skutek przegranego zakładu. Legenda głosi, że na jakimś hollywoodzkim przyjęciu grała z Wynorskim w bilard, a stawką był jeden dzień zdjęciowy w jego kolejnym filmie. Nielsen przegrała i wywiązała się z obietnicy.
„976: Zły 2” to horror, który premierę miał w 1992 r. i jednocześnie – kontynuacja filmu „Telefon do piekła” z roku 1988, będącego jednocześnie reżyserskim debiutem Roberta Englunda, a więc słynnego Freddy’ego Kruegera z serii „Koszmar z ulicy Wiązów”.

fot. kadr z filmu

W pierwszym filmie dwóch nastoletnich kuzynów – kozak i oferma – dają się wciągnąć w intrygę, w której ważną rolę odgrywa upiorny telefon prosto z czeluści piekielnych. Kto jest po drugiej stronie? Domyślcie się sami. Ci, którzy podniosą słuchawkę, albo wybiorą numer 976 (aluzja do istniejących w USA w latach 80. numerów telefonów infolinii) zamieniają się w żądnych krwi maniaków, a zło krąży w ich żyłach.
W pierwszym filmie jeden z kuzynów – słabeusz Hoax daje się opętać diabelskiej sile, a pokonać usiłuje go przypominający greaserów Spike. Film był klimatyczny, miał kilka scen nasączonych absurdalnym humorem i bywał straszny.

fot. kadr z filmu

W sequelu Spike wraca. Tym razem, pomaga córce miejscowego komisarza policji, pięknej Robin, w odesłaniu do piekła dziekana uczelni, który za życia miał obsesję na punkcie dziewczyny, a po śmierci wcale nie jest lepiej.
Fabuła jest tu tak naprawdę pretekstem do tego by Wynorski, król kasetowych horrorów mógł zrobić to, co umie najlepiej. A więc pobawić się oryginałem (Wynorski to spec od kontynuacji cudzych filmów, zrobił m.in. „Powrót potwora z bagien” i „Łowcę śmierci 2”) i dorzucić swoje zwariowane pomysły, oraz stałe współpracownice – m.in. Monique Gabrielle, czy Debbie Dutch. Sequel „Telefonu do piekła” jest zrealizowany sprawnie, choć nie do końca na serio. Przez to o grozie obecnej w pierwszej części nie ma tu mowy, choć ogląda się to przyjemnie, zwłaszcza scenę, w której przyjaciółka Robin zostaje podczas wspólnego oglądania telewizji wciągnięta do odbiornika. Tam musi zmierzyć się z rzeczywistością będącą miksem „Nocy żywych trupów” i klasycznego „Tego wspaniałego życia”.
Brigitte Nielsen występuje tu w roli obleczonej w czarne trykoty właścicielki sklepu ezoterycznego, która pomaga Spike’owi znaleźć w swoim księgozbiorze coś na pozbycie się kosmicznej energii. Wygląda pięknie, jak zawsze. Fani duńskiej aktorki będą więc zadowoleni.

fot. kadr z filmu

W filmie główne role zagrali jednak mniej rozpoznawalni od niej aktorzy. W Robin wcieliła się Debbie James, później znana dzięki serialowi „Gorączka w mieście”.
James zakończyła karierę jakieś 20 lat temu, a rola w „976: Zło 2” była jedną z pierwszy w jej karierze.
Przepadł też Patrick O’Bryan (SPike), który po kontynuacji „Telefonu do piekła” już w niczym nie zagrał, a jeśli wierzyć internetowi – zajmuje się teraz medycyną alternatywną. Uwaga na muzykę – ścieżkę dźwiękową do filmu napisał stały współpracownik Wynorskiego, Chuck Cirino. A kilka kawałków wyśpiewuje sam…Vincent D’Onofrio.