„W pułapce miłości”. Kiedy wirtualna namiętność zabija

Jeff Fahey nigdy nie miał zadatków na wielką gwiazdę, ale rolami w „Kosiarzu umysłów” i „Częściach ciała” zapisał się trwale w historii kina kultowego. Lata 90. były jednak okresem, w którym jego kariera zaczęła nieco hamować – i to nim na dobre się rozwinęła. W 1992 r. wystąpił w kultowym dziś „Kosiarzu…” na podstawie Stephena Kinga, a już trzy lata później – w szytym pod telewizyjną publiczność filmie „W pułapce miłości” – produkowanym przez Rogera Cormana na potrzeby stacji Showtime, która w połowie lat 90. emitowała cykl „Roger Corman Presents” czerpiący z bogatego dorobku króla złych filmów i najbardziej zapracowanego producenta w Hollywood.

fot. kadr z filmu

„W pułapce miłości” podobnie jak „Kosiarz umysłów” opowiada o niebezpieczeństwie czającym się w wirtualnej rzeczywistości. Fahey gra tu Liama Bassa, faceta, któremu banda zbirów gwałci i morduje ukochaną kobietę – piękność o imieniu Paris. Liam ku swojemu smutkowi przeżywa napaść, ale pragnie śmierci. Przed samobójstwem ratuje go jedynie obecność Laury, przyjaciółki ukochanej. Między nią, a Liamem nieśmiało kwitnie romans budowany przez niego na zgliszczach dawnej miłości. Ale nie dane będzie im być szczęśliwymi. Liam zostaje bowiem zaproszony do rządowego programu badającego świat VR. Znowu może być w z nim z ukochaną, bo wirtualna inteligencja czerpie z jego podświadomości. A odzyskana miłość sprawia, że Liam szybko zapomina o szczęściu, które zaczął budować w prawdziwym świecie. Tym bardziej, że ukochana Paris chce go zatrzymać przy sobie, a to może skończyć się dla Liama śmiercią.

fot. kadr z filmu

„W pułapce miłości” na tle kilkudziesięciu innych produkcji prezentowanych w cyklu „Roger Corman Presents” wypada całkiem nieźle. Pewnie także dlatego, że film Paula Zillera („W służbie sprawiedliwości” z Roddym Piperem) miał większy niż większość z nich budżet. Według internetowych źródeł wynosił on milion dolarów i choć brzmi to zabawnie w porównaniu z budżetami bardziej znanych produkcji sci-fi, to jednak Corman zwykł realizować filmy za znacznie mniej. A w „W pułapce miłości” widać, że te mikre środki został wykorzystane z głową. Wirtualna rzeczywistość prezentuje się wystarczająco enigmatycznie i futurystycznie, a Fahey przekonująco gra faceta w ciężkiej żałobie, który jest gotów umrzeć dla mirażu dawnej miłości.

fot. kadr z filmu

W Paris wcieliła się znana z filmów Uwe Bolla i licznych ról telewizyjnych Carrie Genzel, ale to Laura jest tu główną kobiecą postacią. Wciela się w nią Amy Dolenz – aktorka znana z ról w filmach „Kleszcze”, „Dyniogłowy II” i „Diabelska plansza II”. Dolenz jako rezolutna dziennikarka zakochana w facecie opłakującym zmarłą dziewczynę budzi sympatię, kibicujemy jej też, gdy postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Całość ogląda się przyjemnie, choć trzeba oczywiście wyłączyć myślenie i nie zadawać zbyt dociekliwych pytań. Ale ta zasada sprawdza się przy seansach niemal wszystkich opisywanych przeze mnie filmów.