Od szeptu w krzyk - okładka wydania Blu-ray, https://www.shoutfactory.com/

„Od szeptu w krzyk”. Vincent Price opowiada cztery upiorne opowieści

Atrakcyjna kobieta uśmiecha się niepewnie. Siedzi przy stoliku w eleganckiej restauracji, na wyraźnie nieudanej randce. Uśmiech sprawia, że wygląda na bardziej zrelaksowaną. A właściwie – tak by było, gdyby nie strumień krwi, który wypływa z jej ust i płynie na wytworną bluzkę. Kap, kap, kap.
W okresie halloweenowym nie ma nic lepszego niż zajmująca, krwista antologia horroru. I „Od szeptu w krzyk” spełnia oba te warunki. Debiut filmowy Jeffa Burra („Dyniogłowy II: Krwawe skrzydła”, „Teksańska masakra piłą mechaniczną”) został zrealizowany pomiędzy rokiem 1985 a 1986, ale szeroka widownia zobaczyła go dopiero w 1987 r. Burr miał oprócz niezłego scenariusza jeszcze jednego asa w rękawie: namówił do udziału w filmie Vincenta Price’a, legendę celuloidowego horroru, głos z teledysku do utworu „Thriller” Michaela Jacksona i jedną z osób strasznej trójcy – do której należą jeszcze Christopher Lee i Peter Cushing.
Price podobno w ostateczny rozrachunku nie był z „Od szeptu w krzyk” zadowolony. Niemniej, był to ostatni rasowy horror z jego udziałem. I choć ikona na planie filmu spędziła jedynie dwa dni, to trzeba przyznać, że nadał taniemu filmowi debiutanta klasyczny sznyt. I wyniósł „Od szeptu w krzyk” na niego wyższy poziom.

fot. kadr z filmu, IMDB

W latach 80. antologie horroru były niezwykle popularne – powstały filmy „Creepshow”, „Opowieści z ciemnej strony”, „Koszmary” i kilka innych zbiorów mini-horrorów. „Od szeptu w krzyk” wyróżnia się na ich tle zróżnicowaniem tematów opowieści.
Film zaczyna się od egzekucji. Oto maniakalna morderczyni Katherine (znana z „Pozdrowień z Rosji” i „Operacji Piorun” Martine Beswick) ginie na krześle elektrycznym wydając z siebie okrzyki rozkoszy. Zaintrygowana nią reporterka, Beth Chandler (Susan Tyrrell – „Beksa”, seria „Angel”) jedzie do wuja Katherine, bibliotekarza – Juliana. Ten murszeje w pokrytej kurzem bibliotece i prowadzi archiwa dziwacznego miasteczka Oldfield, w którym Katherine się wychowywała.
Julian postanawia wyjaśnić Beth,co wpłynęło na Katherine. I opowiada jej cztery upiorne opowieści z historii fikcyjnego miasteczka.
W pierwszej z nich zahukany okularnik Stanley, który mieszka z niesamodzielną siostrą (ich relacja jest mocno perwersyjna) zakochuje się w młodszej od siebie szefowej (z ich randki pochodzi scena z pierwszych zdań tego tekstu), ale ta go odtrąca. Stanley w ataku gniewu morduje więc kobietę, a potem uprawia seks z jej zwłokami. Dziewięć miesięcy później…
Nieważne. W drugiej opowieści drobny przestępca i kanalia pierwszej wielkości Jesse (Terry Kiser, czyli tytułowy Bernie z komedii „Weekend u Berniego”) zostaje ciężko ranny w czasie ucieczki przed wierzycielami. Umykając przed nimi kryje się na bagnach, a tam życie ratuje mu czarnoskóry Felder, który najprawdopodobniej jest nieśmiertelny. To wzbudza zawiść Jessego…

fot. kadr z filmu

Trzecia opowieść – najmniej ciekawa ze zbioru – to historia pracującego w cyrku połykacza szkła, który zakochuje się w niewinnej dziewczynie. Ale trzęsąca trupą czarownica voodoo nie chce pozwolić mu odejść…
Ostatnia historyjka w antologii robi największe wrażenie i budzi skojarzenia z „Władcą much” Williama Goldinga. Jej akcja toczy się w czasie wojny secesyjnej – grupka żołnierzy unioniści trafiają do zrujnowanego domu-koszarów, w którym żyją ubrane w konfederackie mundury…dzieci. Udające dorosłych i okrutne mszczą się w imieniu zamordowanych rodziców na wrogich żołnierzach.
Ta ostatnia opowieść niepokoi najbardziej, bo nie ma w niej elementu paranormalnego, a jedynie wojna i jej rozdzierające konsekwencje.

Wrażenie robi też ścieżka dźwiękowa autorstwa Jima Manziego.