„Evilspeak”. Carrie w szkole kadetów

„Evilspeak” – horror z 1981 r. – zaczyna się od klimatycznej niepokojącej sceny rozgrywającej się w średniowiecznej Hiszpanii. Po mrocznym rytuale satanistyczny kapłan Ojciec Lorenzo Esteban i jego poplecznicy zostają wygnani przez chrześcijańskich księży i uciekają do Ameryki.
Kilkaset lat później, w latach 80. XX wieku z nauk Estebana i jego mocy korzysta zaszczuty kadet ze szkoły wojskowej, który podobnie jak Carrie zemści się na swoich oprawcach.
Film Erica Westona z uwagi na tematykę satanistyczną i makabryczne sceny został zakazany w kilku krajach. Dziś już siermiężne chwilami efekty specjalne nie robią na nikim wrażenia, wrażenie jednak nieprzerwanie robi Clint Howard, brat Rona w roli kadeta Coopersmitha, szkolnego popychadła. Clint, w przeciwieństwie do Rona nigdy nie przekwalifikował się na reżysera a najbardziej znany jest dzięki rolom w kinie grozy. Grał m.in. w „Lodziarzu” i „Dentyście 2”.
W „Evilspeak” 20-letni i nieco pulchny wywołuje w widzu żal i współczucie. Mimo że jego odwet jest krwawy i bezlitosny.

Weston umiejętnie buduje napięcie. Obserwujemy Coopermistha, który po śmierci rodziców nie może się odnaleźć w szkole wojskowej. Koledzy nim gardzą, bo nie jest sprawny fizycznie, a nauczyciele zachęcają ich jeszcze do znęcania się nad Coopersmithem. W ramach kolejnej poniżającej kary Coopersmith ma posprzątać należącą do szkoły wojskową kaplicę, a tam, w piwnicy znajduje księgi pozostawione przez Estebana. Zło zaczyna wołać do Coopersmitha, a ten wykorzystuje nowoczesny na początku lat 80. komputer Apple II do tego, by je kontrolować. Okaże się oczywiście, że to ono będzie kontrolowało jego.
Jeśli coś dziś w „Evilspeak” szokuje, to zło i okrucieństwo, jakiego dopuszczają się młodzi żołnierze w stosunku do Coopermistha. Widz wręcz nie może doczekać się jego zemsty, zwłaszcza gdy z rąk rówieśników Coopermistha ginie szczeniak, którym ten zaopiekował się by jakoś zwalczyć samotność.

Film chwilami wywołuje prawdziwe napięcie, sceny w krypcie pod kaplicą mają ponury klimat. Na uwagę zasługuje też scenografia, ale tym, co najbardziej zapada w pamięć po seansie „Evilspeak” jest właśnie rola Howarda. Aż dziw, że nigdy nie zerwał z siebie łatki aktora charakterystycznego.
„Evilspeak” Weston nakręcił w trzy tygodnie, był to jego reżyserski debiut i – jak do tej pory – najbardziej znana produkcja. Film niedawno na płytach Blu-ray wydał dystrybutor Shout! Factory specjalizujący się w kultowym kinie grozy.