„Maszyna śmierci”. Cyberpunkowa perła od Norringtona

Stephen Norrington to spec of efektów specjalnych i reżyser kultowego horroru „Blade: wieczny łowca” z Wesleyem Snipesem. Nim jednak dał nam opowieść o pół wampirze-pół człowieku łopoczącym na wietrze skórzanym płaszczem, wyreżyserował i napisał perełkę sci-fi przeznaczoną na półki wypożyczalni. „Maszyna śmierci” to jeden z najlepszych thrillerów suto zakrapianych akcją, doskonały hołd dla kultowych filmów „Obcy – 8. pasażer Nostromo”, „Szklana pułapka”, filmów Carpentera i innych dzieł, które każdy fan kina sci-fi, cyberpunku i kina w ogóle znać powinien. W dodatku, Brad Duourif gra tu jedną ze swych najlepszych (i najbardziej odpychających ról), a główną rolę Norrington powierzył nieznanej w pierwszej połowie lat 90. i średnio rozpoznawalnej teraz Ely Pouget („Szczelina”, „Kosiarz umysłów 2: Ponad cyberprzestrzenią”). Pouget całkowicie zdominowała film, a jej bohaterka – twarda jak diament Hayden Cale – może bez poczucia obciachu mierzyć się z takimi feministycznymi legendami kina jak Ripley czy Alice z „Resident Evil”.

„Maszyna śmierci”, 1994

Akcja filmowego debiutu Norringtona rozgrywa się w 2003 r. Światem trzęsie Chaank Armaments – korporacja produkująca na masową skalę broń i sprzęt militarny. Kiedy opracowany przez nią cybernetyczny super-żołnierz Hard Man masakruje gości przydrożnej restauracji na skutek błędu systemu, CEO korporacji Hayden Cale postanawia przyjrzeć się sprawie, domaga się też od zarządu ujawnienia poufnych dokumentów. Chce by opinia publiczna dowiedziała się o Hard Manie wszystkiego, zwłaszcza, że na całym świecie przeciwko korporacji i jej nieetycznym eksperymentom protestują eko-aktywiści.
Największe wątpliwości wywołuje jednak w Hayden szalony naukowiec, długowłosy Joe Dante (Brad Dourif), który stworzył Hard Mana, żyje w podziemiach korporacji, ma obsesję na punkcie seksu i jest zepsuty do szpiku kości. Cale chce jego zwolnienia i tu zaczyna się właściwa akcja filmu. Dante uwalnia cyber-bestię, tytułową „Maszynę śmierci”, z którą Hayden będzie walczyła w klaustrofobicznych korytarzach siedziby korporacji jednocześnie. W tle rozgrywa się jeszcze zorganizowany z kiepskim wyczuciem czasu napad eko-wojowników, którzy przyłączą się do walki.

„Maszyna śmierci”, 1994

„Maszyna śmierci” to mroczna, cyberpunkowa perła zrealizowana z rozmachem, jakiego pozazdrościć filmowi Norringtona może wiele produkcji z tamtego okresu firmowanych przez wielkie wytwórnie. Sceny akcji robią tu wrażenie, zwłaszcza finałowa potyczka z Maszyną śmierci, która rozgrywa się z wykorzystaniem platform i wind. Ponury klimat filmu potęguje muzyka, a psychologiczna potyczka między Hayden, a Dantem to jedna z najlepiej rozpisanych w kinie akcji tamtego okresu. Fani horrorów i filmów sci-fi na pewno z radością przywitają drobne wyrazy miłości Norringtona dla legend gatunku: bohaterowie noszą nazwiska po słynnych reżyserach, m.in. Samie Raimim, Johnie Carpenterze, Ridleyu Scottcie. W roli jednej z dyrektorek korporacji debiutuje tu młodziutka Rachel Weisz, brytyjska aktorka z Oscarem na koncie – za drugoplanową rolę w „Wiernym ogrodniku”.
Z uwagi na przemoc, psychopatyczną osobowość bohatera Dantego i jego skłonność do przemocy seksualnej, film został wycofany z dystrybucji w kilku krajach. Dourif po mistrzowsku wcielił się w psychopatę, zresztą nie pierwszy raz w karierze. Oglądanie jak Hayden ostatecznie daje mu nauczkę daje wielką satysfakcję.