„Modelka”. Zapomniana superbohaterka

Lata 90. były wyjątkowym okresem dla ekranizacji komiksów. Nie tylko dlatego, że właśnie wtedy powstał genialny „Powrót Batmana”, świetna „Maska” czy kultowa „Odlotowa dziewczyna”. Mimo licznych udanych eksperymentów, Hollywood szukało wtedy sposobu na komiksowe adaptacje, co zaowocowało licznymi koszmarkami: „Fantastyczną czwórką” (produkowaną przez Rogera Cormana, który za bezcen kupił prawa do komiksu od upadającego wtedy – dziś trudno to sobie wyobrazić – Marvela) czy campowym „Fantomem” i jeszcze bardziej kiczowatą (choć niepozbawioną wdzięku) „Żyletą”. Kino superbohaterskie stawiało wtedy niepewne kroki na dużym ekranie i w telewizji. I właśnie przykładem tych ostatnich, telewizyjnych produkcji jest dziś zapominania „Modelka” – pełnometrażowy pilot serialu zrealizowany na zlecenie stacji FOX w 1994 r. I całkowicie – bardzo niesłusznie! – zapomniany, podobnie zresztą, jak dwie części wyprodukowanej przez Rogera Cormana serii „Czarny skorpion” z modelką Joan Severance w roli tytułowej. Severance miała zresztą wcielić się w główną bohaterkę „Modelki”, ostatecznie jednak zastąpiła ją Famke Janssen, na kilka lat przed sławą jaką przyniosła jej rola w „Goldeneye”.
„Modelka” to ekranizacja komiksu Kevina j. Taylora. Podobnie jak oryginał, film w reżyserii Christiana Duguaya („Zasady walki”, „Tajemnica Syriusza”) opowiada o długonogiej supermodelce, która postanawia nocami zwalczać przestępczość w Los Angeles.

„Modelka”, 1994

Swój mocno wycięty kostium postanawia przywdziać, gdy jej współlokatorka (znana z „Postrachu nocy 2” Traci Lind) zostaje napadnięta i ląduje w szpitalu. Sfrustrowana tym, że policja nie może schwytać sprawców, piękna Lex staje się Lady X. Fabuła „Modelki” jest więc jak widać niemal obraźliwie prosta. Pozornie, bo wygląda na to, że telewizja w pierwszej połowie lat 90. nie była na „Modelkę” po prostu gotowa.
Po pierwsze Lex jest wyzwolona seksualnie, a scenariusz sugeruje, że jest też biseksualna. W obu wcieleniach flirtuje z seksownym komisarzem łykającym aspirynę jak cukierki (znany z „Rzeki życia” Stephen Shellen), jej relacja ze współlokatorką wydaje się być seksualna, a Lex sięga po mężczyzn, na których zwyczajnie ma ochotę. Nie jest to jednak film o podbojach miłosnych superbohaterki – prawdziwa akcja zaczyna się, gdy okazuje się, że istnieje druga Lady X, która podszywa się pod tą prawdziwą.
„Modelka” jest filmem zaskakująco sprawnie zrealizowanym, świetnie sfotografowanym i w dodatku – wyposażonym w naprawdę dobrą ścieżkę dźwiękową. Czuć tu zapowiedź superbohaterskiej telewizji w stylu „Witchblade”. „Modelka” ma klimat i widać, że FOX nie oszczędzał na tej produkcji. Tym bardziej szkoda, że nie wyniknęło z niej nic więcej. Poza zapomnianym dziś filmem.

„Modelka” to relikt minionej epoki nie tylko dlatego, że obrazuje drogą, jaką Hollywood musiało przejść, by dać nam dzisiejsze superbohaterskie kino. W jedną z głównych ról wcieliła się tu Shannon Tweed – królowa kina erotycznego lat 90., tutaj występująca jako trenerka Lex i jej przyjaciółka. Sean Young – Rachael z „Łowcy androidów” – wspaniale gra pozbawioną skrupułów agentkę Lex, modelową kobietę biznesu lat 90. Sama Janssen dziś jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych europejskich aktorek w Hollywood (pochodzi z Holandii) i mniej więcej w tym samym okresie zagrała też w kilku innych filmach, które dziś radośnie określamy mianem kina klasy B – np. „Bezlitosnym 4”, czy „Władcy iluzji”. Podobno o „Modelce” chciałaby zapomnieć. Niepotrzebnie.