Legenda, 1985, fot. 20th Century Fox

„Legenda”. Ridley Scott robi swój pierwszy zły film

Ridley Scott naczytał się baśni braci Grimm po tym, jak nie udało mu się zrobić „Tristana i Izoldy”. W pierwszej połowie lat 80. był już cenionym twórcą „Pojedynku”, Łowcy androidów” i naturalnie – „Obcego”. Odsunięty od „Diuny” i zastąpiony Davidem Lynchem, wpadł na pomysł, że nakręci baśń dla dorosłych. Po intensywnej lekturze postanowił, że opowie historię młodzieńca, który pokonuje władcę ciemności, ratuje piękną księżniczkę, a gdzieś po drodze – dorasta.

Legenda, 1985, fot. 20th Century Fox

Scott i autor „Harry’ego Angela” wymyślają baśń

Scott chciał mrocznej baśni i nie mógł wybrać lepszego scenarzysty, aby osiągnąć cel. „Legendę” napisał William Hjortsberg, autor książki „Harry Angel”, mrocznego kryminału z voodoo w tle, na podstawie której powstał słynny film z Robertem de Niro obierającym jajko dawno nieobciętymi paznokciami. Scott przeczytał wcześniejsze powieści Hjortsberga i zapytał, czy pisarz nie chciałby czasami wymyślić baśni. I tak, w 1981 roku ta dwójka zaczęła pracę nad „Legendą”. Mniej więcej w tym czasie Scott obejrzał słynny musical „The Rocky Horror Picture Show” i uznał, że jeśli ktoś ma zagrać Władcę Ciemności w „Legendzie”, to może to być tylko Tim Curry, czyli Doktor Frank ‚N Furter.

LEGEND, Tom Cruise, Mia Sara, 1985, (c)Universal

Kto więc miałby zagrać głównego bohatera, dzielnego Jacka o czystym sercu? Pod uwagę brani byli m.in. Robert Downey Jr., Johnny Depp i Jim Carrey. Ostatecznie jednak padło na Toma Cruise’a, 20-letniego w 1982 roku (wtedy ruszyła produkcja), który mimo młodego wieku miał już na koncie role w „Wyrzutkach” i „Ryzykownym interesie”. W roli Lily, ukochanej Jacka, porwanej przez Władcę Ciemności zadebiutowała 15-letnia Mia Sara, ulubienica lat 80., którą Scott zobaczył na warsztatach teatralnych i był pod wrażeniem jej talentu. Sara po „Legendzie” zagrała jeszcze w kilku kultowych filmach, m.in. „Wolnym dniu Ferrisa Buellera” i „Strażniku czasu”. Potem jej kariera przyhamowała. W przeciwieństwie do kariery Toma Cruise’a, dla którego „Legenda” była tylko rozgrzewką. Dziś już wiemy, że 20-latek szykował się wtedy do swojej życiowej roli – jednej z największych gwiazd Hollywood w historii.

Legenda, 1985, fot. 20th Century Fox

Tim Curry kradnie „Legendę”

„Legenda” to film bardzo mroczny, ale jednocześnie – cukierkowy. Jack to postać wybitnie papierowa, która niczym widza nie zaskoczy. W dodatku Tom Cruise nie wypada w „Legendzie” zbyt dobrze aktorsko. Mia Sara, jako niewinna dziewczyna, która brata się z jednorożcami jest dokładnie taka, jak być powinna – czysta i krucha. Show kradnie Tim Curry jako Władca Ciemności, który szarżuje na ekranie pod fantastyczną charakteryzacją. Jego występ został zresztą nazwany przez magazyn „Entertainment Weekly” „najlepszą rolą w kiepskim filmie”. Bo prawda jest taka, że „Legenda” to film czarujący, ale – niestety płytki i trochę głupiutki. Scott pomylił baśń z bajką i dał widzom naiwną historię w mrocznym sosie, która olśniewa wizualnie, ale nie zostaje w głowie na dłużej.

Legenda, 1985, fot. 20th Century Fox

Kłopoty z muzyką

Pierwsza wersja filmu trwała ponad 2 godziny. Scott po pierwszych pokazach dał się przekonać, że lepiej „Legendę” jednak skrócić. W pierwotnej wersji film był bardziej przerażający, miał też więcej głębi. Do dystrybucji trafiła jednak bardziej miałka wersja, którą zna większość widzów. Podobnie sprawa się miała ze ścieżką dźwiękową. Pierwszą, instrumentalną napisał Jerry Goldsmith, ale okazała się zbyt ponura dla przeciętnego widza, dlatego producenci zatrudnili Tangerine Dream, które nagrało soundtrack w typowym klimacie lat 80. Muzyka Goldmistha przygrywała jednak w europejskiej wersji filmu, a w 2000 roku została wydana ponownie, dlatego dziś już wiadomo, że pozostawienie jej byłoby niezłym wyborem.

Film Scotta zrobił klapę. Kosztował 24 miliony dolarów, ale nie udało mu się na siebie zarobić – przyniósł producentom marne 15 milionów dolarów. Szybko jednak zdobył fanów i robi to nadal. „Legenda” to jeden z najbardziej kultowych filmów fantasy w historii, oglądany przez kolejne pokolenia. I co z tego, że głupiutki, skoro oglądając go, na jakiś czas zapominamy o całym świecie?

Film dostępny na Amazon Prime Video.