Ślepa Furia, fragment plakatu, fot. Tri-Star

„Ślepa furia”. „Nieźle, jak na niewidomego!”

„Ślepa furia” to amerykański remake japońskiego filmu akcji „Zatoichi chikemuri kaido” z 1967 roku, w którym występuje legendarny w Japonii niewidomy mistrz miecza. „Zatoichi chikemuri kaido” to siedemnasty film z serii produkcji o jednym z najsłynniejszych samurajów popkultury. „Ślepa furia” była pierwszym z planowanej serii, z której jednak nic nie wyszło.

Film Phillipa Noyce’a nie wziął szturmem kin, jego prawdziwe życie zaczęło się dopiero w wypożyczalniach wideo. U nas, szczególnie chętnie pokazywała go telewizja Polsat, dzięki której ta sympatyczna komedia akcji stała się w Polsce niezwykle popularna. I do dziś pozostaje jednym z najbardziej znanych u nas filmów z Rutgerem Hauerem.

BLIND FURY, Rutger Hauer, 1990. (c)Tri-Star..

Fabuła „Ślepej furii” powtarza historię znaną z oryginału: niewidomy mistrz miecza postanawia odbić przyjaciela z przeszłości z rąk mafiozów, aby ten mógł zająć się synem. W „Ślepej furii” zbiry są jednak związane z kasynem, a w oryginale Misumi – yakuzą. W dodatku główny bohater filmu nazywa się Nick Parker i jest weteranem z Wietnamu, który oślepł w czasie jednej z krwawych potyczek, pozostawiony na pastwę losu przez przyjaciela, któremu teraz jedzie na ratunek. Parker miał na tyle szczęścia, że przygarnęli go i wyleczyli mieszkańcy wietnamskiej wioski. Tam też nauczył się skomplikowanej sztuki wali na miecze i pogodził ze swoją ślepotą, która nauczyła go pokory i cierpliwości.

BLIND FURY, from left: Brandon Call, Rutger Hauer, 1989. ©Tri-Star Pictures

Kiedy wraca do Stanów, chce spotkać się ze swoim kumplem, któremu udało się uciec. Okazuje się, że Frank jest teraz chemikiem na usługach mafii i praktycznie – jej więźniem. Rozwiódł się ze swoją piękną żoną (najpiękniejsze oczy Hollywood – Meg Foster) i od tamtej pory nie kontaktuje się ani z nią, ani z ich synem, pyskatym Billym.

Mafiozi mniej więcej w tym samym czasie wpadają na pewien pomysł. Krewki Frank od czasu do czasu odmawia współpracy, postanawiają więc, że porwą Billy’ego i zmuszą Franka do przemyślenia swojej postawy. Niestety, mają pecha – bo na porwanie wybierają sobie akurat moment, w którym Nick popija herbatę z żoną kumpla. I bardzo mu się nie podoba to, że zbiry nie wytarły nawet butów.

Żona Franka ginie w czasie wymiany ognia, a Nick roztacza opiekę nad Billym, którego przyrzeka odstawić ojcu. Po drodze – rzecz jasna – między nim, a chłopcem zawiąże się więź, będzie też miejsce na kilka gagów, których spodziewać się można po filmie o niewidomym mistrzu miecza. Ale wszystko to, choć przewidywalne, ma tyle uroku, że „Ślepa furia” staje się nie tylko przyzwoitym filmem akcji, ale też zabawną komedią i momentami – wzruszającym dramatem.

BLIND FURY, Rutger Hauer, 1990. (c)Tri-Star..

Wielka w tym zasługa Hauera, który jako Nick jest bardzo przekonujący i wyraźnie dobrze się bawi. Aktor zresztą przygotowywał się do roli spędzając wiele czasu z niewidomym judoką, Lynnem Manningiem, który kierował nim tak, aby jak najudatniej oddał kalectwo swojego bohatera.

Hauer twierdzi też, że rola w „Ślepej furii” należała do jednej z najtrudniejszych w jego karierze, ponieważ musiał nauczyć się posługiwać mieczem. I to niezwykle precyzyjnie. Dzięki tym zabiegom, Hauer momentami przechodzi sam siebie i sprawia, że cokolwiek papierowa postać Nicka Parkera nabiera życia.

Obsadzenie Rutgera Hauera w tej roli było strzałem w dziesiątkę, ale nie tylko on świetnie się spisał. Oprócz wspomnianej już Meg Foster, z którą Hauer spotkał się już na ekranie w 1983 roku, w filmie „Weekend Ostermana”, w „Ślepej furii” grają też m.in. Brandon Call, który jako Billy jest naturalny, a przywiązanie jego postaci do Nicka nawet z największego twardziela wyciśnie choć jedną łzę.

Franka gra Terry O’Quinn, który kiedyś znany był z „Ojczyma”, a kilka lat temu przeszedł do historii jako John Locke z „Zagubionych”. Jest okej, ale z jego postaci i tak niewiele dało się wycisnąć. Fajna w roli Annie, nowej dziewczyny Franka, jest Lisa Blount, którą najbardziej pamiętam z „Księcia ciemności” Carpentera i „Radioaktywnych snów”. Spoko wypada też Nick Cassavetes, który wtedy był jeszcze na etapie grania zbirów, a potem serce mu zmiękło i wyreżyserował „Pamiętnik”.

Dziś, po niemal 30 latach od premiery „Ślepa furia” nadal robi wrażenie. Zapada też w pamięć rewelacyjna muzyka J. Petera Robinsona, wciąż bawią onelinery Nicka…I smutno trochę, że nic nie wyszło z drugiej części. Ale może tak właśnie miało być?