Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

„Cyklon”. Fani „ejtisowego” szlamu będą zadowoleni

Heather Thomas zaczęła karierę telewizyjną już jako 14-latka, na antenie stacji NBC. Pod koniec lat 70. porzuciła rolę młodocianej prezenterki telewizyjnej i postanowiła spróbować swoich sił w aktorstwie. Zaczęła od małych rólek serialowych, a w końcu wystąpiła w programie, który uczynił z niej gwiazdę. U boku Lee Majorsa zagrała w 111 odcinkach popularnego w latach 80. serialu „The Fall Guy”.

W czasie produkcji serii Thomas uzależniła się od kokainy, dekada Madonny upłynęła jej więc pod znakiem odwyku. Wróciła w 1987 roku, choć na małą skalę, w filmie Freda Olena Raya „Cyklon”. Przyszły twórca „Hollywoodzkich prostytutek uzbrojonych w piły mechaniczne”, znany specjalista od złego kina robionego nie do końca na serio, powierzył jej główną rolę mścicielki na motocyklu, która robi wszystko, aby wynalazek jej zamordowanego chłopaka nie wpadł w niepowołane ręce.

fot. IMDB

Posągowa, atletyczna wręcz Thomas świetnie nadawała się do roli kobiety, która spuszcza łomot bandzie wykolejeńców. W filmie Freda Olena Raya gra Teri, dziewczynę nieco ekscentrycznego wynalazcy (Jeffrey Combs), który właśnie skonstruował zaawansowany technologicznie motocykl uzbrojony w lasery i wyrzutnie rakietowe. Kiedy Rick ginie, na Teri spada odpowiedzialność za wynalazek, który może okazać się kluczowy dla ludzkości. A po piętach deptać jej będą agenci CIA, gangsterzy i Martin Landau w roli naczelnego skurczybyka.

fot. IMDB

„Cyklon” to film bardzo tani, pełen wad, które zwykle obecne są w filmach Olena Raya, ale przymykamy na nie oko, bo jego filmy są jednocześnie samoświadomymi paździerzami, które nigdy nie miały pretensji do bycia czymś więcej. Thomas daje sobie radę, choć jej rola nie została raczej stworzona z myślą o Oscarze i trochę żal, że postać Combsa ma tak mało ekranowego czasu. Tak, czy siak, fani „ejtisowego” szlamu powinni być zadowoleni, a fani pięknych blondynek w stylu lat 80. – tym bardziej.

Szkoda tylko, że scenariusz Paula Garsona nie pozwolił Thomas na stworzenie nieco bardziej treściwej roli. Takiej, dzięki której film żyłby jeszcze długo po premierze. Teraz jest tylko zapomnianą ciekawostką.