„Dom III: The Horror Show”. Lance Henriksen vs Brion James

Na przełomie lat 80. i 90. powstało kilka filmów, w których wynaturzeni seryjni mordercy wracają zza grobu i prześladują żywych. I to mimo spektakularnych scen smażenia się na krześle elektrycznym i skwierczenia. To najbardziej znanych produkcji tego typu można zaliczyć m.in. „Więzienie” z młodym Viggo Mortensenem w jednej z głównych ról oraz oczywiście „Shockera” Wesa Cravena. „The Horror Show” z 1989 r. to mniej znany film o tej tematyce, początkowo pomyślany jako 3. odsłona cyklu „Dom” – zapoczątkowanego w 1985 r. przez przesiąknięty czarnym humorem horror z Williamem Kattem jako przechodzącym traumę po wojnie w Wietnamie pisarzem horrorów. W domu odziedziczonym po sędziwej ciotce zostaje skonfrontowany ze swoimi wojennymi lękami, które przybierają postać zjawy o twarzy jego przyjaciela, którego zawiódł na polu bitwy.
Druga odsłona cyklu premierą miała dwa lata później i była lżejsza, zabawniejsza i bardziej przypominała „Martwe zło 2” niż ponurą rozprawę o winie i odkupieniu.
Cykl „Dom” cieszył się sporym powodzeniem, nic więc dziwnego, że producenci – jednym z nich był Sean S. Cunningham, reżyser oryginalnego „Piątku trzynastego” – zapragnęli stworzyć kolejną część serii. „The Horror Show” okazał się jednak zbyt makabryczny i poważny, by wpasować się w prześmiewczy charakter „Domów”. Ostatecznie – funkcjonuje jako osobny twór, „The Horror Show”, choć na niektórych rynkach reklamowany był po prostu jako kolejna część cyklu.

fot. kadr z filmu

„The Horror Show” – surrealistyczny horror

Scenariusz filmu napisali wspólnie Allyn Warner i Leslie Bohem, z których to ten drugi jest znacznie bardziej znany, m.in. jako scenarzysta „Góry Dantego” czy „Tunelu”. To jednak Warner zdecydował podpisać się pod filmem jako Alan Smithee – a więc nazwiskiem zarezerwowanym dla twórców zawstydzonych swoimi dziełami. Jeśli faktycznie się wstydził, to niepotrzebnie.
„The Horror Show” to historia detektywa Lucasa McCarthy’ego – twardziela, któremu udało się schwytać seryjnego mordercę Maxa Jenke – psychopatę uzbrojonego w tasak i diabelski chichot. Jenke zamordował ponad 100 osób, w tym kobiety i dzieci. W finałowej konfrontacji rzuca w Lucasa głową małej dziewczynki, nic więc dziwnego, że McCarthy ma problemy psychiczne, a każdej nocy nawiedza go ten sam koszmar.

fot. kadr z filmu

Wydaje się, że po egzekucji Jenke to wszystko się skończy, a detektyw odzyska spokój, ale nic z tego. W chwili śmierci na krześle elektrycznym dymiący Jenke przysięga Lucasowi, że powróci zza grobu i zamieni życie jego i jego rodziny w piekło. I słowa dotrzymuje.
„The Horror Show” to klimatyczny film grozy, w którym surrealizm miesza się z przemocą i gore. Nie można do końca traktować na poważnie ani przerysowanego Maxa, ani szlachetnego Lucasa. Jest tu sporo scen, które naprawdę potrafią przestraszyć, a film ma świetną, duszną atmosferę i mocne, krótkie dialogi. Każda z postaci została zarysowana grubą kreską, bohaterowie balansują na granicy groteski, a przy tym – nie przekraczają jej w stronę parodii. „The Horror Show” wciąga, straszy, wywołuje półuśmiech i obrzydzenie jednocześnie (dzięki rewelacyjnym efektom specjalnym). Czego więcej chcieć od horroru z lat 80.?

fot. kadr z filmu

Lance Henriksen i Brion James

Krytycy jednak nie byli zachwyceni filmem, zarzucali mu zbytnie podobieństwo do pochodzącego z tego samego roku bardziej znanego „Shockera”. Dziwne, bo po 30 latach „The Horror Show” wciąż się broni. I to nie tylko świetnymi kreacjami aktorskimi. Lucasa gra Lance Henriksen – weteran kultowego kina z rolami w „Terminatorze” i serii „Obcy” na koncie oraz niezliczonymi perłami kina klasy B w portoflio. Jego Lucas to udręczony bohater, który traci zmysły. Ale nie traci humoru i umiejętności konstruowania skomplikowanych wiązanek. W Maxa Jenke wcielił się jak zawsze wspaniały Brion James. Aktor znany m.in. z „Łowcy androidów” i dwóch części „48 godzin” tutaj z drugiego zwykle planu został wypchnięty na pierwszy. I jako chichoczący psychopata jest wspaniały, karykaturalny i na głowę bije granego przez Mitcha Pillegi’ego w „Shockerze” Pinkera. Zmarły w 1999 r. James w wywiadach podkreślał zresztą, że Jenke to jego ulubiona postać ze wszystkich jakie dane mu było zagrać.
W filmie zagrali też: znana z „Mulholland Drive” Rita Taggart, Dedee Pfeiffer, młodsza siostra Michelle oraz bardzo podobny do Sama Rockwella Thom Bray.
„The Horror Show” wyreżyserował zmarły w 2012 r. James Isaac, spec od efektów specjalnych, który pracował przy 2. części serii „Dom”, a jako reżyser na koncie ma jeszcze „Jasona X”, „Zew krwi” i „Bestię z lasu”.