„Kiedy dzwoni nieznajomy”. Czy sprawdzałaś, co u dzieci?

Młodziutka opiekunka do dzieci w obcym domu. Coraz głośniejszy, natarczywy dzwonek telefonu. Po drugiej stronie słuchawki – psychopata. – Czy sprawdziłaś, co u dzieci? – pyta złowieszczo za każdym razem. Nie bez powodu – te leżą już zamordowane w swoich łóżkach, a policja wezwana przez opiekunkę już mknie na sygnale. Bo namierzony przez nich sygnał telefonu pochodzi z wnętrza domu.
To historia znana jak świat, opowiadana jako miejska legenda w Stanach Zjednoczonych. Zainspirowała licznych filmowych twórców, m.in. Freda Waltona, reżysera „Kiedy dzwoni nieznajomy” („When a Stranger Calls”), thrillera z 1979 r., który z kolei zainspirował Kevina Williamsona, scenarzystę „Krzyku” do napisania sceny otwierającej film Wesa Cravena.

fot. kadr z filmu

Tej, w której Drew Barrymore odbiera telefon od maniaka robiącego jej quiz z wiedzy o horrorach. Film Waltona to też jego reżyserski debiut – powstał w oparciu o krótkometrażowy film opowiadający o gehennie opiekunki terroryzowanej przez telefon. „The Sitter” powstało w 1977 r., trwało 20 minut i te 20 minut posłużyło jako początek „Kiedy dzwoni nieznajomy”. Stało się też jedną z najbardziej przerażających sekwencji filmowych w historii.
Tym samym, Walton, który swój oryginalny pomysł wydłużył do pełnometrażowego filmu na fali sukcesu kasowe „Halloween” stworzył jeden z najlepszych thrillerów w historii kina. Dziwne, że tak dziś zapomniany.

„Kiedy dzwoni nieznajomy” thrillerem i dramatem w jednym

W „Kiedy dzwoni nieznajomy” słychać echa „Czarnych świąt” i „Takswówkarza”. Grana przez Carol Kane opiekunka o imieniu Jill uchodzi z życiem z domu, w którym Curt Duncan morduje dzieci jej pracodawców. Potem Jill znika z ekranu, by pojawić się dopiero w finale, a pierwsze skrzypce gra właśnie Duncan, który ucieka ze szpitala psychiatrycznego. Jego tropem rusza był gliniarz John Clifford, który przyczynił się do zamknięcia Duncana, a teraz jako prywatny detektyw obsesyjnie pragnie, by szaleniec wrócił za kraty.
Duncan to interesująca postać. Odrzucony przez społeczeństwo, samotny i niezręczny we wszystkich interakcjach z innymi ludźmi budzi współczucie. To zasługa genialnego Tony’ego Beckleya, który Duncana zagrał i obdarzył potwora ludzką twarzą. Tak bardzo, że współczujemy mu, gdy zostaje po raz kolejny odrzucony, kiedy pogardzają nim inni.

fot. kadr z filmu

Beckley w chwili realizacji filmu był śmiertelnie chory. Zmarł rok później. Walton wzorował postać Duncana na koledze ze studiów, który wchodząc do pokoju sprawiał, że wszyscy zaczynali czuć się niekomfortowo. Tak właśnie działa na widza Beckley za każdym razem, gdy pojawia się na ekranie. Tego wybitnego aktora kojarzyć możecie z filmów „Włoska robota” i „Dorwać Cartera” – w obu grał u boku Michaela Caine’a.
Ale Beckley to niejedyny wybitny aktor w „Kiedy dzwoni nieznajomy”. Clifforda gra jak zawsze rewelacyjny Charles Durning, który sprawia, że pozornie nieszkodliwy, otyły ex-gliniarz w sekundę przeobraża się w niestrudzonego psa gończego.

fot. kadr z filmu

Na drugim planie zobaczycie też Colleen Dewhurst, u nas znaną dzięki roli Maryli w kanadyjskiej wersji „Ani z Zielonego Wzgórza” z lat 80., a przecież też – aktorkę genialną, która stworzyła wiele przejmujących kreacji. Także tutaj – wciela się bowiem w kobietę, do której przykleja się Duncan. Samotną jak on, a jednak wyczuwającą w nim zło. Jej odmowa doprowadza do przebudzenia bestii, która drzemała w nim od zawsze.

Carol Kane, sequel i remake

Wcielająca się w Jill Carol Kane to wspaniała aktorka charakterystyczna. Tutaj przypomina Meryl Streep. Jest delikatna, ale silna i zdeterminowana, by w finale obronić siebie i swoją rodzinę. Kane najbardziej znana jest z ról w „Narzeczonej dla księcia” i „Rodzinie Addamsów”. W obu tych produkcjach zagrała stare, groteskowe kobiety skrywając pod charakteryzacją swoją eteryczną urodę. W „Kiedy dzwoni nieznajomy” stworzyła jedną z lepszych kreacji w kinie z dreszczykiem: oszczędną i przejmującą jednocześnie. We wspomnianych już 20 pierwszych minutach filmu boimy się razem z jej bohaterką i to też jej zasługa, że ta scena jest tak straszna.

fot. kadr z filmu


„Kiedy dzwoni nieznajomy” to thriller, ale przede wszystkim – społeczny dramat, w którym dużą rolę odgrywa odrzucenie czarnego charakteru. Słuchać tu echa wojny w Wietnamie i przemian obyczajowych, jakie zachodziły w USA w latach 70. To film pod każdym względem świetny – od rewelacyjnego aktorstwa, bo piękne zdjęcia podkreślające ciasnotę pomieszczeń, duszną atmosferę wielkiego amerykańskiego miasta i pogrążającego się w szaleństwie umysłu. Nic zresztą dziwnego – odpowiadał za nie Donald Peterman, późniejszy dwukrotnie nominowany do Oscara autor zdjęć do „Flashdance” i filmowego „Star Treka IV”.
Film zebrał świetne recenzje, a dziś uznawany jest za produkcję kultową. Przy budżecie wynoszącym zaledwie 1,5 mln dol. zarobił na całym świecie ponad 20 mln. Walton zaczął potem karierę reżysera horrorów i wyreżyserował m.in. słynne „Prima aprilis”. A w 1993 r. zaprosił Charlesa Durninga i Carol Kane do występu w sequelu „Kiedy dzwoni nieznajomy”. „W potrzasku” powstało na potrzeby telewizji Showtime i zostało zadedykowane pamięci Beskleya. O remake’u filmu, który powstał w 2006 r. litościwie nie wspominam.