„Uwikłani”. Julie Strain i Shannon Tweed w jednym filmie

Ah, czego tu nie ma? Jest wielopiętrowa intryga pełna zwrotów akcji i zaskakujących sojuszów. Jest wianuszek gwiazd thrillerów erotycznych reżyserowany pewną ręką Jima Wynorskiego, króla kina klasy B z „Powrotem potwora z bagien” i „Nie z tej ziemi” na koncie. Jest wreszcie zapierający dech w piersiach finał i kilka gorących scen erotycznych. A to wszystko sklecone za kilka dolarów na krzyż, ale z entuzjazmem. „Uwikłani” („Victim of Desire”) to powstały w 1995 r. thriller erotyczny, zresztą jeden z lepiej napisanych i zagranych w tamtym okresie. Co ciekawe, Jim Wynorski wymienia ten film – obok osławionej „Vampirelli” – jako jeden z tych, których realizacji żałuje. Wyprodukowany przez Andrew Stevensa – aktora i producenta, który na thrillerach erotycznych zjadł zęby jako aktor i reżyser – tytuł dziś ogląda się z umiarkowanym zainteresowaniem, które wzrasta, gdy na ekranie pojawiają się Shannon Tweed i Julie Strain.

„Uwikłani”, 1995, reż. Jim Wynorski, IMDB

Pierwsza z nich gra żonę zamordowanego w podejrzanych okolicznościach biznesmana (jak zwykle cudownie przerysowany Wings Hauser, książę kina klasy B), druga – jego kochankę, która uknuła z własnym mężem – wspólnikiem zamordowanego – plan przywłaszczenia sobie 70 mln dol. Na scenę wchodzi rządowy agent SEC, który ma zbadać czy nie doszło do defraudacji i oszustwa. Oczywiście doszło, ale grany przez Marca Singera („Władca zwierząt” i szereg wspaniałych tanich filmów akcji oraz sci-fi) śledczy nawiązuje romans z bohaterką Shannon Tweed, która wydaje mu się pogrążoną w żałobie wdową.
Romans kwitnie, a agent Starky zaczyna oszukiwać partnera, policję i przełożonych. Wszystko po to, by ochronić kochankę przed podejrzeniami. Jego rozterki moralne są oczywiście zabawne i nakreślone bardzo niestarannie, dodają jednak filmowi nieco głębi, choć oczywiście – w granicach rozsądku. Thrillery erotyczne nie powstają po to, by zachwycać portretami psychologicznymi postaci.

„Uwikłani”, 1995, reż. Jim Wynorski, IMDB

„Uwikłani” to poprawny thriller, który opiera się na charyzmie aktorów. Shannon Tweed to królowa erotyków z lat 90. Grała kobiety fatalne, uciskane piękności, seksuolożki. Tutaj wciela się w bohaterkę nieco bardziej wyrachowaną, podobnie zresztą jak zjawiskowa Julie Strain, która zmarła w styczniu po długiej chorobie. Dla obu gwiazd 1995 r. był szczytowym okresem w karierze i wspaniale jest oglądać je razem na ekranie. Marc Singer nie bardzo pasuje do roli namiętnego amanta, ale ten błąd castingowy rekompensuje wspomniany już wcześniej Wings Hauser, który wspaniale bawi się swoją małą rolą.