„Inicjacja”. Freudowski slasher i Daphne Zuniga

Nie było chyba gorszej daty premiery dla filmu o dręczonej przez koszmary i maniakalnego mordercę nastolatki niż 1984 r. „Inicjacja” („The Initiation”) kasowo i artystycznie przegrała z „Koszmarem z ulicy Wiązów”. Warto jednak rzucić na ten freudowski slasher okiem po latach, bo to jeden z nielicznych filmów tego typu z lat 80., w którym psychologia postaci jest równie ważna jak efektowne śmierci kolejnych bohaterów.
Film, który reżyserować zaczął Peter Crane (Brytyjczyk z arthousowym zacięciem) a ukończył Larry Stewart (odcinki serialu „The Incredible Hulk”) to klimatyczna produkcja, której akcja toczy się na terenie studenckiego kampusu. Pierwszą główną rolę w karierze gra tu Daphne Zuniga, późniejsza księżniczka Vespa z „Kosmicznych jaj”, a w mniejszej roli występuje debiutująca na ekranie Hunter Tylo, unieśmiertelniona jako Taylor z „Mody na sukces”.

„Inicjacja”, 1984

Zuniga gra tu Kelly – studentkę, która na skutek wypadku w dzieciństwie straciła pamięć o wydarzeniach sprzed 12. urodzin. A coś traumatycznego musiało jej się przydarzyć, bo od tamtej pory dręczą ją makabryczne koszmary, w których morduje kochanka matki, a jej dom płonie. Na uniwersytecie postanawia zrozumieć swoją przeszłość, w czym pomaga jej młody doktorant psychiatrii zafiksowany na analizie snów. Jej matka (pamiętna Lila z „Psychozy” czyli Vera Miles) nie chce jednak, by Kelly poznała rodzinny sekret. W tle jest też tytułowa „inicjacja”, której przez prestiżowe bractwo poddawane są nowe studentki. Wybryki – często bardzo okrutne i perfidne – zostają zakłócone przez serię zabójstw. Ktoś morduje koleżanki i kolegów Kelly. Czy to ona dręczona przez mroczne wspomnienia zamieniła się w żądną krwi maniaczkę? A może prawda jest bardziej złożona?

„Inicjacja”, 1984

„Inicjacja” ciekawie opowiada o snach i konsekwencjach koszmarów, choć trudno wymagać od slashera, by tak przepastny temat wyczerpał. Kelly dojrzewa na ekranie do tego, by poznać prawdę, a kiedy już ją odkrywa, postanawia się z nią zmierzyć. Zuniga dobrze gra zagubioną, zdezorientowaną dziewczynę. Jej Kelly to młoda kobieta, a nie roztrzepana nastolatka jak wiele bohaterek slasherów. Sporo miejsca poświęcono też postaciom jej koleżanek, co sprawia, że film ma dodatkowy wymiar. Jest tu kilka zabawnych dialogów, a rozwiązanie zagadki – choć da się je przewidzieć – jest spójne z resztą wątków i pozbawione efekciarstwa.

„Inicjacja”, 1984

Film jest ładnie oświetlony, ma w sobie artystyczny sznyt, a napięcie zostało wykreowane umiejętnie. Widz kibicuje Kelly w dotarciu do prawdy, a to już spory sukces. Większość slasherów była obliczona w owym czasie raczej na serwowanie widzom kolejnych trupów. Tutaj co prawda pada ich jedenaście, ale nie jest to istota „Inicjacji”. Do „Koszmaru z ulicy Wiązów” film nie miał jednak startu. To jednak nie przytyk, a fakt – żaden film nie miał startu to dzieła Cravena w połowie lat 80. A i później trudno było z nim konkurować.