„Dobry i zły glina”. Pamela Anderson na celowniku

„Dobry i zły glina” („Raw Justice”) to drugi film Pameli Anderson. Na półki wypożyczalni kaset VHS trafił w 1994 r., kiedy Pamela była już na pewnej drodze do tego, by stać się największym symbolem seksu lat 90. Tytuł ten gwarantowały jej nie tylko rozkładówki magazynu Playboy i role w thrillerach erotycznych. Występowała wtedy już w jednym z najpopularniejszych seriali na świecie – „Słonecznym patrolu”. To właśnie ta produkcja zapewniła jej międzynarodową rozpoznawalność i sprawiła, że każdy film z Pamelą Anderson wyrywano sobie w wypożyczalniach z rąk. Bez względu na jego jakość.
Na szczęście, „Dobry i zły glina” jest o niebo lepszy od pierwszego filmu z Pamelą, „Języka smoka”. Jego reżyserem jest David A. Prior, a więc postać kultowa w wąskich kręgach fanów kina ery VHS, twórca legendarnego „Żywego celu”, czy „Nerwów ze stali”. Prior napisał też scenariusz, a do obsady zaprosił kilka gwiazd kina klasy B, które na ekranie przyćmiewają Pamelą Anderson doświadczeniem i dystansem do materiału.

Pamela Anderson na zdjęciu promującym film „Dobry i zły glina”, 1994

A ten nie jest wcale taki zły. Oto córka burmistrza (Charles Napier – „Rambo 2” i „Milczenie owiec”) zostaje zamordowana po nieudanej randce z wrażliwym Mitchem (znany z filmów „Czy leci z nami pilot?” i „Spokojnie to tylko awaria” Robert Hays). Burmistrz prosi o pomoc w złapaniu mordercę byłego narzeczonego zmarłej, zawadiackiego łowcę nagród Mace’a (znany z „Bielma” i „Podpalaczki” David Keith, który tutaj był chyba w szczytowej formie). Mace i Mitch sprzymierzą się w poszukiwaniu zabójcy, wspomagani przez seksowną prostytutkę, Sarah, która ma ciało i twarz Pameli Anderson. Pokrzyżować im plany spróbują knujący w ciemności Stacy Keach (tytułowy Mike Hammer z popularnego serialu i gwiazda niezliczonych filmów klasy B, a niegdyś nawet i A) do spółki z Leo Rossim (seria „Bezlitosny”).

„Dobry i zły glina” ma bezpretensjonalny urok czystej rozrywki. Film zaczyna się od sceny, w której Mace pożycza od Sary jej strój roboczy, by zakraść się do motelowego pokoju przestępcy, którego chce z zaskoczenia aresztować. David Keith w obcisłych ciuchach i peruce wygląda świetnie i wprowadza do filmu humor już od pierwszych minut. Owszem, jest to humor przaśny i charakterystyczny dla kina lat 90., ale sprawia, że seans mija bezboleśnie. Dialogi są całkiem sympatyczne i widać, że Prior próbował zrealizować „buddy movie” na kształt „Zabójczej broni”. Do tego tytułu „Dobremu i złemu glinie” oczywiście daleko, ale doceniam starania.

Bohaterom towarzyszy przygrywająca w tle harmonijka, a sceny akcji wypadają przyzwoicie. Sceny erotyczne natomiast są intensywne i jest ich sporo. Może nawet zbyt wiele jak na proste kino akcji. Zresztą, Pamela Anderson podzieliła się swoimi bolesnymi wspomnieniami z planu filmowego. Wyznała m.in,, że w czasie kręcenia scen seksu obchodzono się z nią niedelikatnie, była posiniaczona i podrapana.