"Assault of the Killer Bimbos", reż. Anita Rosenberg, rok prod. 1988, plakat

„Assault of the Killer Bimbos”. Nie mów o mnie „lalunia”!

Przepis na tanią wersję „Thelmy i Louise”? Dwie tancerki go-go i kelnerka uciekają przed policją w wypakowanym kosmetykami i skąpymi fatałaszkami kabriolecie. Po drodze rodzi się między nimi prawdziwa przyjaźń i kobieca solidarność, jakich próżno szukać w niskobudżetowym kinie klasy B. Tylko, że „Assault of the Killer Bimbos” (polskiego tytułu brak) powstało trzy lata przed doskonałym filmem Ridleya Scotta z Geeną Davis i Susan Sarandon w rolach głównych. O ściąganiu pomysłu nie ma więc tu mowy.
Podobieństwa fabularne to czysty przypadek. Zresztą, „Assault of the Killer Bimbos” to komedia nie roszcząca sobie praw do żadnych głębszych przesłań, a nie feministyczna rozprawa. Film premierę miał w 1988 r. i z miejsca stał się kultowym klasykiem ochoczo wypożyczalnym w wypożyczalniach kaset VHS. Głupiutki, prosty i tani podbił serca widzów bezpretensjonalnością.
Fabuła jest prosta: dwie tancerki erotyczne – rezolutna Peaches i Lulu, która w tym duecie intelektualnie jest słabszym ogniwem – tracą pracę w obskurnym barze po awanturze z właścicielem. Mają pecha, bo kiedy idą się z nim rozmówić, ten zostaje akurat zamordowany przez mafijnego płatnego zabójcę. Złapane z bronią w dłoni (zabójca poprosił Lulu, żeby przez chwilę potrzymała pistolet) nie mają wyboru: muszą uciekać.

„Assault of the Killer Bimbos”, 1988, reż. Anita Rosenberg, kadr z filmu

Zaczyna się więc ich podróż po bezdrożach USA. Postanawiają uciec do Meksyku, a w połowie drogi dołącza do nich kelnerka Darlene, która chce pomóc nowym przyjaciółkom. Wciąż wpadają też na grupę surferów jadących w tym samym kierunku (do jednego z nich serce Lulu zabije szybciej), a w meksykańskim motelu rozpoznają zabójcę, który wrobił je w morderstwo. Oczywiście postanawiają wystawić go policji i oczyścić się z zarzutów.
Siłą filmu Anity Rosenberg (scenarzystki „Współczesnych dziewczyn”) jest humor. Lulu mówi w pewnej chwili, że mogła iść na studia, na co Peaches odpowiada ze zgrozą „nawet nie mów takich rzeczy”, a właściciel motelu w Meksyku doczepia sobie wąsy, by sprostać oczekiwaniom klientów. Bohaterki wierzą też gorąco, że taniec erotyczny to forma sztuki, co wielokrotnie podkreślają. Choć w filmie nie brakuje golizny (jak tłumaczyła reżyserka serwisowi Vice, musiały się w nim znaleźć trzy sceny z nagością, by film otrzymał odpowiednią kategorię wiekową) jest ona pełna gracji. Zwłaszcza ta, w której Peaches i Darlene pomagają Lulu w transformacji. Lulu martwi się bowiem, że jest zbyt brzydka by zwrócić uwagę Wyane’a, jednego z surferów. Przyjaciółki robią jej makijaż i przebierają w seksowne ciuchy, a Lulu ostatecznie słyszy od wybranka, że „ładne dziewczyny takie jak ona nie muszą się malować”. Przez cały film dziewczyny walczą też o to, by nikt nie nazywał ich „bimbo”, czyli „cizią”, albo „lalunią”. Tak naprawdę od tego zaczynają się wszystkie ich problemy, co nadaje filmowi Rosenberg niespotykany w kinie klasy B feministyczny rys. Co ciekawe, scenariusz napisał facet (na podstawie pomysłu Rosenberg). Ted Nicolaou na koncie ma m.in. serię „Podgatunek” i horror komediowy „Potwór z kosmosu”.

„Assault of the Killer Bimbos”, 1988, reż. Anita Rosenberg, kadr z filmu

Połową sukcesu „Assault of the Killer Bimbos” jest obsada aktorska. W Lulu wspaniale wcieliła się Elizabeth Kaitan, pochodząca z Węgier aktorka, która w latach 80. i 90. zagrała w wielu kultowych dziś filmach klasy B, np. serii „Vice Academy”, czy „Niewolnicy spoza nieskończoności”. Kaitan jest tu urocza i zabawna, podobnie jak wcielająca się w Peaches Christina Whitaker i grająca Darlene Tammara Souza. Na drugim planie można zobaczyć Nicka Cassavetesa, a to interesująca postać. Cassavetes zasłynął jako aktor w kinie klasy B, ale naprawdę sprawdził się jako reżyser, m.in. filmów „Alpha Dog” czy startującego w 1997 r. w konkursie głównym Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes „Jak jej nie kochać”. Planowany sequel filmu zatytułowany „Bimbo Barbeque” niestety nigdy nie powstał. „Assault of the Killer Bimbos” można za to obejrzeć na serwisie VOD wytwórni Full Moon, który jest dostępny w Polsce.