„Noc pełzaczy”. To morderstwo czy kiepski film klasy B?

Tom Atkins grał m.in. w „Zabójczej broni”, „Maniakalnym gliniarzu”, „Ucieczce z Nowego Jorku” i „Mgle”. „Noc pełzaczy” to jednak jego ulubiony film z Tomem Atkinsem. Czy można go winić? W tym pastiszu horrorów sci-fi z lat 50. Atkins zagrał jednego z najbardziej ikonicznych bohaterów kina klasy B. Jako detektyw Ray Cameron, który wącha róże i cały czas domaga się, aby go „zaskoczyć” stworzył niezapomnianą kreację: zblazowanego gliniarza z tragiczną przeszłością, który może wreszcie zrobić sobie przerwę od planowania samobójstwa i uratować świat.

fot. IMDB

„Noc pełzaczy” – inteligentna komedia

„Noc pełzaczy” w reżyserii Freda Dekkera to inteligentna komedia, która wyśmiewa znane od początków kina klisze kina grozy. Po kosmicznym intro, zaczyna się jako czarno-biały film stylizowany na horrory z lat 50. Para zakochanych zostaje zaatakowana w zaparkowanym samochodzie, na terenie małego miasteczka uniwersyteckiego. Ona – przez rozkładającego się maniaka z siekierą, on – przez potwory z kosmosu, które żywią się mózgami i zamieniają ludzi w zombie.

fot. IMDB

Ona trafia do kostnicy, on – do rządowego laboratorium. Mija 30 lat, miasteczko uniwersyteckie się rozrosło i już nie jest czarno-białe. Poznajemy dwóch niezbyt popularnych uczniów. Chris Romero właśnie znowu się zakochał, a jego niepełnosprawny kumpel J.C. zrobi wszystko, aby umówić go na randkę z wybranką – piękną Cindy.

Kłopot w tym, że ona ma już chłopaka – szefa wpływowego bractwa, do którego Chris i J.C. chcą się dostać. Aby udowodnić swoje oddanie muszą z pobliskiego laboratorium wykraść ciało i podrzucić je na ganku wybranego przez siebie dormitorium. Trafiają na ciało, które 30 lat wcześniej jako pierwsze zetknęło się z obcą cywilizacją. Uwalniają niechcący stwory, które nie tracą czasu i zabierają się od razu za podbijanie ludzkości.

Ray Cameron, zbawca ludzkości

Na jej wezwanie, w beżowym sfatygowanym prochowcu przybywa palący jak smok detektyw Ray Cameron, który jako młody chłopak odebrał zgłoszenie i pojechał na miejsce zbrodni. W zaparkowanym aucie znalazł swoją ukochaną z liceum, z czaszką rozłupaną przez wspomnianego już maniaka. Od tamtej pory jest nieco zgorzkniały i od wszystkich wymaga, aby go „zaskakiwali”. Jak większość wypalonych gliniarzy ceni sobie sarkastyczne poczucie humoru, zastraszenie, ale czasami zdobywa się na szlachetny poryw serca.

Wraz z Cindy i Chrisem detektyw wypowie wojnę obcej cywilizacji. Uzbrojeni w strzelby i miotacze ognia zrobią z nią porządek. I to w ubraniach wyjętych z szafy na studniówkę.

fot. IMDB

Hołd dla klasycznych horrorów

„Noc pełzaczy” to hołd oddany klasycznym horrorom. „Plan 9 z kosmosu” oglądany przez jedną z postaci to najoczywistszy wyraz miłości Dekkera do gatunku. Mamy tu temat kosmicznej inwazji tak ukochany przez kino grozy lat 50., jest i stary dobry slasher, są zombie, nastoletnia miłość i zdruzgotany życiowo detektyw. Te wszystkie klisze mogłyby być nudnym i przewidywalnym połączeniem, ale scenariusz Dekkera jest zaskakująco świeży.

Bohaterowie noszą też nazwiska słynnych reżyserów horrorów (Carpenter, Miner, Romero, Cronenberg, Raimi), a miejscowy uniwersytet jest imienia Cormana.

Dekker ma na koncie jako reżyser nie tylko „Noc pełzaczy”, ale też m.in. trzecią część „RoboCopa” i „Łowców potworów”. Jako scenarzysta był zawsze znacznie bardziej zajęty – napisał m.in. dwie części horroru „Dom”, „Rykoszet” i nowego „Predatora”.

fot. IMDB

Dialogi w „Nocy pełzaczy” są zabawne, lekkie, a akcja wartka. Film jest bardzo samoświadomy, a przez to – przyjemnie odświeżający, bo w roku 1986, kiedy odbyła się premiera, horror lat 80. dopiero kiełkował. Dekker wyprzedził więc swoich kolegów filmowców o dobrych kilka lat wyśmiewając gatunek.

Oprócz Atkinsa, który gra tu rolę życia, w „Nocy pełzaczy” wystąpili m.in. Jason Lively („W krzywym zwierciadle: Europejskie wakacje”) Steve Marshall i Jill Whitlow. Żadne z tej trójki nie zrobiło większej kariery.
Lively w pierwszej połowie lat 90. rzucił aktorstwo dla biznesu, Marshall tylko w „Nocy pełzaczy” zagrał znaczącą rolę, a Whitlow zakończyła karierę w 1993 roku. Oprócz „Nocy pełzaczy” na koncie ma jeszcze tak kultowe filmy jak „Dziewczyna z komputera” i „Twice Dead”.

Na drugim planie fani kina klasy B z radością zauważą jego weterana, Davida Paymera („Kaczor Howard”) i zmarłego niedawno króla aktorów charakterystycznych, Dicka Millera, znanego z „Terminatora”, „Gremlinów” i „Skowytu”.

Mimo tych wszystkich zalet, „Noc pełzaczy” okazała się klapą finansową. Film jednak szybko dorobił się rzeszy fanów, a niedawno wydana została specjalna edycja kolekcjonerska filmu. Zapaleńcy mogą też kupić sobie figurkę Raya Camerona, żeby cały czas czuć presję „zaskakiwania” innych.