15 klimatycznych (i nieoczywistych) horrorów na Halloween

Halloween zbliża się wielkimi krokami (powłócząc nogą – oczywiście drewnianą – i trąc hakiem o ścianę). Z tej okazji postanowiłam przygotować dla Was listę 15 mniej popularnych horrorów, które mogą wam umilić halloweenowy wieczór. Nie wszystkie są przerażające, ale każdy z filmów na tej liście ma niepowtarzalny klimat. Mam nadzieję, że przypadną Wam do gustu. Kolejność na liście przypadkowa!

„Dom”, 1986, reż. Steve Miner

William Katt (Tommy Ross z „Carrie”) gra tu Rogera Cobbba – pisarza horrorów, filmowy odpowiednik Stephena Kinga. Zmagając się z traumą wojny w Wietnamie i utratą syna, Cobb postanawia poszukać natchnienia w odziedziczonej po ukochanej krewnej ponurej rezydencji. Jest to oczywiście błąd, a Cobb będzie musiał zmierzyć się nie tylko z duchami i potworami, ale też demonami przeszłości i figlami płatanymi przez własną psychikę. Miner, który później zrealizował „Czarnoksiężnika” z Julianem Sandsem, dał nam mroczny, przesiąknięty gotycką atmosferą horror, który zaskakuje głębią i przebłyskami czarnego humoru. Lektura obowiązkowa dla fanów gatunku. Podobnie jak trzy sequele „Domu”.
WIĘCEJ O FILMIE

fot. kadr z filmu, IMDB

„Dyniogłowy”, 1988, reż. Stan Winston

Dość przerażające ponuractwo. Lance Henriksen jako Ed – pogrążony w żałobie ojciec, który chce zemścić się na grupie nastolatków odpowiedzialnych za śmierć jego syna. Oszalały z żalu na pomoc woła legendarnego Dyniogłowego, demona z piekła rodem, który od wieków terroryzuje okolicę, odpłacając za zło. Ale kiedy Ed się opamięta i zapragnie odwołać ogara zemsty będzie już za późno…
Klimatyczne, świetnie zrealizowane i wręcz poetyckie kino grozy zaowocowało trzema sequelami.
WIĘCEJ O FILMIE

fot. kadr z filmu, IMDB

„W mroku pod schodami”, 1991, reż. Wes Craven

Mój ulubiony film Cravena. „W mroku pod schodami” to przerażająca, groteskowa i polana makabrycznym humorem opowieść o rodzince z piekła rodem. Główny bohater tego horroru, czarnoskóry chłopiec Fool, godzi się na udział w napadzie na dom najbogatszej rodziny w okolicy. Okazuje się jednak, że bogactwo, to nie jedyne, co ta familia skrywa za zamkniętymi drzwiami. Ta czarna komedia naprawdę straszy i pozostawia po seansie niepokój, który trudno zrzucić z ramienia. Pewnie dlatego, że oparta jest na prawdziwej historii, a przecież straszne opowieści noszące ślady prawdopodobieństwa są znacznie bardziej przerażające. Plus, „W mroku pod schodami” to bardzo celna i dowcipna satyra na amerykańską idyllę.
WIĘCEJ O FILMIE

fot. fragment okładki wydania Blu-ray

„Hardcover w sztywnej okładce”, 1989, reż. Tibor Takács

Tibor Takács najpierw zrobił słynne „Wrota” (o chłopcu, który przypadkiem otwiera drzwi do piekła w ogródku za domem), a potem zrealizował mniej znany horror „Hardcover w sztywnej okładce” z Jenny Wright („Blisko ciemności”) w roli głównej. Ten stylowy horrorek opowiada o Virginii, która pochłania książki i pracuje w księgarni. Tam znajduje dziwaczne horrory autorstwa enigmatycznego Malcolma Branda i postanawia go odnaleźć. Fikcja z jego powieści zaczyna przenikać się z rzeczywistością i wkrótce po piętach Virginii depcze wyjęty z kart książki morderca. Super klimat, ciekawy i fajnie zrealizowany pomysł oraz wspaniała animacja poklatkowa. Warto.
WIĘCEJ O FILMIE

fot. kadr z filmu

„Dom długich cieni”, 1983, reż. Pete Walker

Christopher Lee, Peter Cushing i Vincent Price razem na ekranie po raz pierwszy i ostatni. Czego chcieć więcej? Może lepszej reżyserii i realizacji, ale jak na produkcję wytwórni Cannon „Dom długich cieni” nadal trzyma poziom. Fabuła: rozsypująca się rezydencja w Walii, sekret rodzinny, kombinowanie w zakurzonych kątach i młody pisarz, który chce po prostu dokończyć książkę. Film to kolejna ekranizacja powieści „Siedem kluczy do Baldpate”.
WIĘCEJ O FILMIE

fot. mat. promocyjne filmu

„Królowa szczurów”, 1995, reż. Dan Golden

Nie mogło tu zabraknąć szrocika z Marią Ford, moją ulubienicą. Wybrałam „Królową szczurów”, bo to po pierwsze film zrealizowany w ramach serii „Roger Corman Presents” emitowanej w latach 90. na antenie stacji Showtime, a po drugie – przygodowe kino erotyczne z nutą horroru. Zaskakująco lekkie, niezaskakująco głupawe (Bram Stoker zostaje porwany przez amazonki w bikini), ale ciekawie obsadzone. Tytułową Królową Szczurów gra Adrienne Barbeau, ex-muza Johna Carpentera, a na drugim planie zobaczycie np. jedną z trzech oryginalnych królowych krzyku, czyli Linneę Quigley.
WIĘCEJ O FILMIE

fot. kadr z filmu

„Odsłony”, 1983, reż. Richard Ciupka

Niezwykły slasher. Grupka aktorek przygotowuje się do castingu w domu na odludziu. Kiedy zaczynają ginąć, wszystko wskazuje na to, że morderczynią jest jedna z nich. Złożona, psychologicznie dopracowana opowieść z niezłymi rolami i świetnymi zdjęciami.
WIĘCEJ O FILMIE

fot. kadr z filmu

„Nocne koszmary”, 1988, reż. Andrew Fleming

Niesłusznie niedoceniony horror, który przegrał porównywany z 3. częścią „Koszmaru z ulicy Wiązów”. W obu filmach gra Jennifer Rubin. Tutaj wciela się w dziewczynę cudem ocalałą ze zbiorowego samobójstwa popełnionego przez członków sekty demonicznego Harrisa. Dotknięta amnezją dziewczyna dochodzi do siebie w szpitalu psychiatrycznym, a nocami, w sennych marach nęka ją strawiony ogniem Harris. Oprócz świetnej – jak zawsze – Rubin, zobaczycie w tym niepokojącym horrorze jeszcze Bruce’a Abbotta („Re-animator”) i czołowego zbira filmów klasy B, czyli Richarda Lyncha. Bywa strasznie.
WIĘCEJ O FILMIE

fot. kadr z filmu

„Hemoglobina”, 1997, reż. Peter Svatek

Adaptacja prozy H.P. Lovecrafta. Cierpiący na rzadką chorobę krwi bladolicy John przyjeżdża na małą, amerykańską wyspę, aby szukać prawdy o swoim pochodzeniu. Setki lat wcześniej zadomowiła się tam holenderska rodzina arystokratów oddająca się kazirodztwu. Czy to możliwe, aby przeżyła? A jeśli tak, kim są powykręcane stwory mieszkające w podziemiach miasteczka? „Hemoglobina” to film prawdziwie przerażający, momentami odrażający, a przy tym dziwnie melancholijny i poetycki. Plus – Rutger Hauer w roli zapijaczonego lokalnego lekarza.
WIĘCEJ O FILMIE

fot. kadr z filmu

„Noc pełzaczy”, 1986, reż. Fred Dekker

Błyskotliwy pastisz kina grozy z lat 50. i wspaniała satyra na małomiasteczkową Amerykę. Na terenie studenckiego kampusu grasują zombi, które wstały z grobu za sprawą kosmicznej energii. Wojnę wypowie im wypalony miejscowy szeryf na granicy samobójstwa (Tom Atkins) i grupa nastolatków w przededniu balu studenckiego. Zabawne, brawurowe i miejscami przyprawiające o dreszczyk. Wstyd nie znać!
WIĘCEJ O FILMIE

fot. kadr z filmu

„Lunatycy”, 1992, reż. Mick Garris

Melancholijna opowieść o kazirodczej miłości matki i syna – nieśmiertelnej pary zmiennokształtnych bestii, które muszą żywić się ludźmi, aby przeżyć (preferują niewinne młode dziewczęta). Baśniowe, nieco kiczowate, ale świetnie zagrane i zrealizowane nie do końca na serio. Plus Alice Krige, Brian Krause i Mädchen Amick . Na podstawie niepublikowanego opowiadania Stephena Kinga, a on zawsze trzyma poziom.
WIĘCEJ O FILMIE

fot. kadr z filmu

„Miasto duchów”, 1988, reż. Richard Governor

Małomiasteczkowy szeryf i lokalna złośnica przenoszą się z Arizony do innego wymiaru – westernowego świata, w którym rządzą zombi, demony i rozkładający się bandyta terroryzujący upiorną mieścinę z diabelskim cyrografem w garści. Sympatyczne, nieźle zrealizowane i zaskakująco świeże.
WIĘCEJ O FILMIE

fot. kadr z filmu

„Opowieści czasu śmierci”, 1986, reż. Jeffrey Delman

Świetna antologia horroru, która wykorzystuje baśniowe tropy i zręcznie je parodiuje. Mamy tu Czerwonego Kapturka, wiedźmy, damę w opresji i rodzinę morderczych maniaków, która znajduje w swoim domu seryjną morderczynię o aparycji niewiniątka. „Opowieści czasu śmierci” są świetnie napisane, serwują odświeżone historie, który każdy zna z dzieciństwa, ale podają je w nowoczesnym sosie. Nie pożałujecie seansu!
WIĘCEJ O FILMIE

fot. kadr z filmu

„Towarzystwo wilków”, 1984, reż. Neil Jordan

Słynna wytwórnia Cannon wyprodukowała w czasie swojej działalność kilka niezłych filmów, a jeszcze więcej perełek dystrybuowała. Jedną z nich jest „Towarzystwo wilków” Neila Jordana, mroczna i bliższa oryginałowi Braci Grimm wersja Czerwonego Kapturka, który jest przecież opowieścią o rozkwitającej seksualności i dojrzewaniu. „Towarzystwo wilków” to jeden z najciekawszych fabularnie i wizualnie filmów lat 80., gotycki film fantasy, horror i błyskotliwy traktat o dorastaniu w jednym. I w dodatku – z gwiazdorską obsadą.
WIĘCEJ O FILMIE

fot. kadr z filmu

„Pocałunek”, 1988, reż. Pen Densham

Joanna Pacuła jako dotknięta afrykańską klątwą piękność, która musi szybko przekazać swoje diabelskie brzemię siostrzenicy. To jest – zanim zamieni się w odrażającego potwora. Klimatyczna metafora strachu przed AIDS i zręczne kino grozy, w którym Pacuła koncertowo wciela się w czarny charakter – spiskujący, okrutny i gotowy na wszystko. Warto, bo realizacja „Pocałunku” stoi na wysokim poziomie, a dobry horror z kobiecymi bohaterkami w rolach głównych to zawsze wartość dodana.
WIĘCEJ O FILMIE

THE KISS, Joanna Pacula, 1988. ©TriStar Pictures